KO i Lewica chcą zlikwidować CBA. Czy obronią układ we Wrocławiu?

KO i Lewica chcą zlikwidować CBA. Czy obronią układ we Wrocławiu?

Sejm uchwalił ustawę likwidującą Centralne Biuro Antykorupcyjne, które przestanie istnieć 1 października 2026 r., a jego kompetencje zostaną rozdzielone pomiędzy Policję, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Krajową Administrację Skarbową. Rząd zapewnia, że „żadna sprawa nie zginie, żadna sprawa nie przepadnie”. Moment podjęcia decyzji budzi jednak poważne wątpliwości – CBA prowadzi bowiem liczne, wielowątkowe śledztwa korupcyjne dotyczące osób pełniących najwyższe funkcje publiczne, w tym również na Dolnym Śląsku. W efekcie pojawia się pytanie, czy likwidacja wyspecjalizowanej służby antykorupcyjnej nie osłabi postępowań, które mogą dotyczyć wpływowych środowisk politycznych.

Likwidacja CBA w trakcie prowadzonych śledztw

Sejm uchwalił ustawę likwidującą CBA, które przestanie istnieć z dniem 1 października 2026 r., a jego kompetencje zostaną rozdzielone pomiędzy Policję, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Krajową Administrację Skarbową. Jednocześnie rząd zapewnia, że „żadna sprawa nie zginie, żadna sprawa nie przepadnie”.

Likwidacja wyspecjalizowanej, niezależnej formacji antykorupcyjnej następuje w momencie, gdy CBA prowadzi liczne, wielowątkowe śledztwa o charakterze korupcyjno-oszustwczym, w których figurują osoby piastujące najwyższe funkcje publiczne.

Zgodnie z zasadą nemo iudex in causa sua oraz regułą unikania pozorów, taka zbieżność czasowa rodzi uzasadnione podejrzenie, że celem zmiany organizacyjnej jest osłabienie lub przeniesienie (z potencjalną utratą ciągłości dowodowej) postępowań, które mogłyby objąć dalsze kręgi decydentów. Przeniesienie akt do innych służb (nawet z formalnym zapewnieniem kontynuacji) niesie ryzyko rozproszenia materiału dowodowego, zmiany taktyki operacyjnej oraz utraty specjalizacji CBA w zakresie przestępczości gospodarczej i korupcji elitarnej.

Najgłośniejsze akcje CBA o podłożu politycznym

Przypomnę najgłośniejsze akcje CBA o podłożu politycznym:

W dniu 14 listopada 2024 r. funkcjonariusze CBA zatrzymali Jacka Sutryka, prezydenta Wrocławia, na polecenie Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Zarzuty obejmowały m.in.:
• przestępstwo korupcyjne (wręczenie korzyści majątkowej),
• posługiwanie się fałszywym dyplomem ukończenia studiów podyplomowych MBA na uczelni Collegium Humanum,
• trzy czyny oszustwa na szkodę spółek Skarbu Państwa i samorządowych (wyłudzenie wynagrodzeń z rad nadzorczych w łącznej wysokości blisko 500 tys. zł).

Sprawa jest częścią szeroko zakrojonej afery Collegium Humanum, w której CBA udokumentowało zorganizowaną grupę przestępczą wystawiającą fikcyjne dyplomy w zamian za łapówki. Zatrzymany równocześnie Marian Dymalski (były przewodniczący rady nadzorczej Portu Lotniczego Wrocław) usłyszał zarzuty m.in. pośrednictwa w przyjmowaniu korzyści majątkowych i organizowania fałszywych dokumentów. Sąd Okręgowy w Katowicach uznał zatrzymanie za zasadne i celowe, obniżając jedynie kwotę poręczenia majątkowego.

Zatrzymanie prezydenta Częstochowy

W dniu 25 lutego 2026 r. (zaledwie kilkanaście dni przed uchwaleniem ustawy likwidacyjnej) CBA zatrzymało prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka w śledztwie korupcyjnym prowadzonym przez Śląski Wydział Prokuratury Krajowej.

Zarzuty dotyczą przestępstwa korupcyjnego (art. 228 lub 229 k.k.). Zatrzymanie powiązane jest z szerszym postępowaniem wobec byłego wicemarszałka województwa śląskiego Bartłomieja S. (zatrzymanego już w październiku 2024 r.).

Sąd Rejonowy Katowice-Wschód nie przychylił się do wniosku o tymczasowe aresztowanie, jednak Prokuratura złożyła zażalenie. Prezydent został zawieszony w prawach członka partii Lewica.

CBA we Wrocławiu w 2026 r. – afera śmieciowa

CBA we Wrocławiu w 2026 r. – akcja z 5–6 marca 2026 r. dotycząca gospodarki odpadami komunalnymi (tzw. „afera śmieciowa”)

W dniach 5 i 6 marca 2026 r. funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeprowadzili szeroko zakrojoną operację na terenie Wrocławia oraz ościennych powiatów Dolnego Śląska. Działania odbywały się na polecenie Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach.

Przeszukania w kilkunastu lokalizacjach, w tym bezpośrednio w Urzędzie Miasta Wrocław oraz w komunalnej spółce Ekosystem (odpowiedzialnej za odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych).
• Zabezpieczenie obszernej dokumentacji oraz nośników pamięci (m.in. teczki osobowe pracowników, uchwały Rady Miejskiej, notatki z kolegiów, dokumenty przetargowe z lat 2019–2025).
• Kontynuacja operacji 6 marca 2026 r. – agenci CBA weszli do siedziby sekcji piłki ręcznej WKS Śląsk Wrocław, gdzie dalej zabezpieczano dokumenty związane ze sprawą.

Akcja jest kolejną odsłoną tzw. afery śmieciowej we Wrocławiu. Wśród podmiotów objętych zainteresowaniem CBA znalazła się spółka, której prezesem był Paweł Karpiński – były radny i bliski współpracownik prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, Jacek Dobrzyński, potwierdził publicznie, że działania są kontynuowane i nie ograniczają się do jednego dnia.

Działania te miały miejsce zaledwie kilka dni przed uchwaleniem przez Sejm ustawy likwidującej CBA z dniem 1 października 2026 r., co stanowi wyraźny przykład, że Biuro nadal prowadziło aktywne operacje antykorupcyjne na terenie Wrocławia w pierwszej połowie 2026 roku.

Czy likwidacja CBA to „zabezpieczenie” skorumpowanych polityków i ich interesów?

Damian Daszkowski


Kompromitujący rok nieudolności – afera śmieciowa

Minął rok od ogłoszenia przetargu a Ekosystem nadal nie potrafi go rozstrzygnąć. Szczęśliwego finału nadal nie widać nawet na horyzoncie. Kto na tym korzysta?

Trudno w to uwierzyć, ale właśnie minął rok od ogłoszenia przez miejską spółkę Ekosystem przetargów na zagospodarowanie odpadów we Wrocławiu. Wartość postępowań była gigantyczna – nawet 1 miliard 50 milionów złotych. Miały one uporządkować system odbioru i zagospodarowania odpadów na kolejne lata. Zamiast tego stały się symbolem chaosu, prawnych porażek i rosnących wątpliwości dotyczących sposobu zarządzania jedną z najdroższych usług komunalnych w mieście.

Minęło dwanaście miesięcy. Przetarg wciąż nie został rozstrzygnięty. A lista wydarzeń, które w tym czasie się wydarzyły, przypomina raczej kronikę kryzysu niż opis sprawnie prowadzonego postępowania.

Miliardowy przetarg, który utknął

System gospodarowania odpadami w dużym mieście to jedna z najdroższych usług publicznych. Nic więc dziwnego, że przetarg o wartości ponad miliarda złotych budzi ogromne zainteresowanie branży. W przypadku Wrocławia miał on wyłonić firmy odpowiedzialne za odbiór i zagospodarowanie odpadów w kolejnych latach. Problem w tym, że po roku od jego ogłoszenia miasto wciąż stoi w tym samym miejscu.

W międzyczasie mieszkańcy już zapłacili za ten chaos. W ubiegłym roku Rada Miejska musiała przesunąć dodatkowe ponad 40 mln zł na system gospodarki odpadami, aby utrzymać jego funkcjonowanie. Oznacza to jedno: koszty rosną, a stabilnego rozwiązania nadal nie widać. W normalnie działającym systemie przetarg tej skali byłby kluczowym elementem porządkowania finansów miasta. We Wrocławiu stał się raczej symbolem przeciągającego się kryzysu.

Porażki w sądach


Jednym z najbardziej kompromitujących wątków ostatniego roku są sprawy sądowe dotyczące systemu śmieciowego. Spółka Ekosystem przegrała między innymi spór dotyczący odpowiedzialności za niespełnienie norm segregacji odpadów. Sprawa została rozpatrzona przez Sąd Okręgowy w Warszawie, a uzasadnienie wyroku nie pozostawia złudzeń co do jakości przygotowania skargi.

W sentencji czytamy:

„Uzasadnienie skargi nie zawiera rozwinięcia tegoż zakresu zaskarżenia. Także na rozprawie skarżący w tej kwestii nie przedstawił swojego stanowiska.
Sąd Okręgowy uznał, że tak sprecyzowane żądania w zakresie kosztów nie nadają się do rozpoznania, tym bardziej biorąc pod uwagę, że strona skarżąca była zastępowana przez profesjonalnego pełnomocnika. Sąd obowiązany jest do równego traktowania stron postępowania i nie może wyręczać pełnomocnika w prawidłowym formułowaniu zarzutów i uzasadnienia tychże w skardze”
(wyrok XXIII Zs 101/25, 15 października 2025 r.).

W świecie prawników taka konkluzja oznacza jedno – sprawa została fatalnie przygotowana. Sąd wprost wskazuje, że nie jest od tego, aby uzupełniać argumentację strony reprezentowanej przez profesjonalnego pełnomocnika. W przypadku spółki zarządzającej miliardowym systemem gospodarowania odpadami trudno nie zadać pytania: czy to zwykła nieudolność, czy już coś więcej?

Unieważniony przetarg… i kolejne fiasko

Pod koniec ubiegłego roku spółka Ekosystem zdecydowała się na krok radykalny – unieważnienie przetargu. Decyzja o unieważnieniu postępowania tej skali powinna być przygotowana z najwyższą starannością. W grze uczestniczą bowiem potężne firmy, które nie wahają się korzystać z narzędzi prawnych, aby walczyć o kontrakty warte setki milionów złotych.

Tymczasem w poniedziałek spółka przegrała kolejną sprawę – tym razem przed Krajową Izbą Odwoławczą. KIO zakwestionowała decyzję o unieważnieniu przetargu. W uzasadnieniu wskazano, że spółka nie uprawdopodobniła zdarzeń, które miały stanowić podstawę unieważnienia postępowania. Co więcej – według informacji pojawiających się w przestrzeni publicznej – do Izby ponownie nie dostarczono wszystkich wymaganych dokumentów.

Czy tak działa instytucja, której zależy na szybkim i skutecznym zakończeniu postępowania przetargowego? Pytanie staje się jeszcze bardziej zasadne, gdy uświadomimy sobie jedną rzecz. Brak rozstrzygnięcia przetargu oznacza konieczność zawierania umów z wolnej ręki, czyli w trybie niekonkurencyjnym. A to rozwiązanie, które dla firm śmieciowych bywa wyjątkowo wygodne.

Sygnalistka zamiast nagrody dostała zwolnienie

Zamiast wyciągać wnioski z kolejnych problemów, spółka Ekosystem zdecydowała się na walkę z osobami, które alarmowały o nieprawidłowościach. Jedną z nich była pracowniczka, która informowała o problemach w spółce. Została zwolniona z pracy pod zarzutem wysyłania maili ze skrzynki służbowej na prywatną. Sprawa szybko trafiła pod lupę instytucji kontrolnych. Państwowa Inspekcja Pracy stwierdziła, że działania spółki były bezprawne. Sygnalistka została przywrócona do pracy. Kontrola PIP wskazała jednoznacznie, że spółka naruszyła przepisy. W normalnej organizacji byłby to moment refleksji. We Wrocławiu był to raczej kolejny rozdział konfliktu.

Zawiadomienie na radnego

Spółka złożyła także zawiadomienie do prokuratury na radnego miejskiego Piotra Uhle, który od miesięcy domaga się ujawnienia informacji o sytuacji przetargu i systemie gospodarowania odpadami. Cała sprawa zaczęła się na początku ubiegłego roku, gdy radni – Piotr Uhle, Jakub Nowotarski i Jakub Janas – rozpoczęli kontrolę w siedzibie spółki. Pojawia się więc pytanie: czy działania spółki miały powstrzymać kolejne kontrole i presję ze strony organizacji społecznych? Stowarzyszenie SOS Wrocław nie tylko wnioskowało o kontrolę Najwyższej Izby Kontroli, ale również złożyło zawiadomienie do organów ścigania o możliwym przekroczeniu uprawnień przez urzędników. Chodziło o podejrzenie działania w celu uzyskania korzyści majątkowej w związku z przygotowaniem przetargu.

Do spółki wchodzi CBA

W pewnym momencie sprawa przybrała zupełnie inny wymiar.

Do siedziby spółki Ekosystem weszli funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego, działający na polecenie Prokuratury Krajowej. Zabezpieczano dokumenty związane z funkcjonowaniem spółki.

W przestrzeni publicznej pojawiały się uspokajające komunikaty mówiące o „czynnościach kontrolnych”. Problem w tym, że nie były to zwykłe kontrole administracyjne.

Funkcjonariusze wykonywali czynności procesowe – zabezpieczali materiały dowodowe. Takie działania nie są podejmowane na podstawie czyjegoś widzimisię. Wymagają wcześniejszych materiałów operacyjnych i decyzji prokuratury.

To oznacza, że sprawa została potraktowana przez państwowe instytucje jako poważna. Czy służby obawiały się fałszowania dokumentów lub niszczenia dowodów? Tego dziś jeszcze nie wiemy. Odpowiedzi przyniosą dopiero kolejne etapy postępowania.

Rok chaosu

Podsumowanie ostatnich dwunastu miesięcy jest brutalne. Przez rok Wrocław – działając poprzez spółkę Ekosystem – nie potrafił rozstrzygnąć przetargu na odbiór i zagospodarowanie odpadów.

Po kolejnych porażkach prawnych finał nadal nie jest nawet widoczny na horyzoncie. Miasto będzie więc zmuszone podpisać kolejne umowy w trybie niekonkurencyjnym.

To rozwiązanie wyjątkowe i w praktyce bardzo kontrowersyjne. W wielu przypadkach może stanowić podstawę do podważenia legalności takich działań. Jednocześnie spółka znalazła czas na inne działania.

Nowe biura i wielkie inwestycje

Ekosystem wynajął nowe biura w prestiżowym biurowcu. Tymczasem działka, na której znajduje się dotychczasowa siedziba spółki, odgrywa istotną rolę w planowanych inwestycjach deweloperskich w tej części miasta. To jednak nie wszystko. Spółka doprowadziła również do usunięcia stoczni rzecznej z dzierżawionego nabrzeża przy ul. Michalczyka. Teren ten także jest interesujący dla inwestorów planujących nowe projekty. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w tej historii priorytety zostały ustawione w dość osobliwy sposób.

Najdroższe śmieci w Polsce

Najbardziej bolesny wymiar całej sprawy odczuwają mieszkańcy. Wrocław należy dziś do miast z najdroższym systemem gospodarki odpadami w Polsce. Analizy pokazują, że różnice w cenach potrafią być ogromne. Przykład przywołany przez infor.pl jest wymowny. Jedna z firm za kompleksową usługę odbioru i zagospodarowania bioodpadów:

  • we Wrocławiu wyceniała tonę na 1310 zł,
  • w Chrzanowie – na 746 zł.

Różnica jest gigantyczna. Oznacza to, że mieszkańcy Wrocławia w praktyce finansują dumping cenowy firm śmieciowych w innych miastach.

Zapowiedź podwyżek

W listopadzie ubiegłego roku prezydent Wrocławia Jacek Sutryk zapowiedział w Radiu Rodzina kolejne podwyżki opłat za śmieci. Jednocześnie zapewniał, że nie będą one miały nic wspólnego z działaniami miasta. Trudno jednak nie postawić kilku podstawowych pytań. Jeżeli to nie miasto wskazuje kierunek działania spółki Ekosystem – to kto to robi? Jeżeli to nie mieszkańcy korzystają na obecnym modelu – to kto korzysta?

Po roku chaosu, sądowych porażek, konfliktów z sygnalistami i wizyty służb specjalnych mieszkańcy Wrocławia nadal nie wiedzą, kiedy – i czy w ogóle – system gospodarowania odpadami w ich mieście zacznie działać w sposób przejrzysty, stabilny i uczciwy. Na razie wiadomo jedno. Rachunki za śmieci z pewnością nie będą niższe.