Jak deweloper reprezentował prezydenta przed Radą Miejską

Jak deweloper reprezentował prezydenta przed Radą Miejską

Głęboka konsternacja – tak najlepiej można byłoby opisać atmosferę, która zapanowała w trakcie sesji Rady Miejskiej Wrocławia, gdy dyrektor Jacek Barski w ramach referowania projektu uchwały w sprawie lex deweloper przy ul. Kwidzyńskiej przekazał głos reprezentantowi dewelopera. Tym samym w imieniu prezydenta głos zabierał deweloper, którego wart dziesiątki milionów złotych interes gospodarczy był przedmiotem obrad.

Zwykli mieszkańcy czy osiedlowcy nie mają takiego prawa. Wyjątek zrobiono dla dewelopera. I – jak się okazuje – ten sam deweloper otrzymał takie wyróżnienie z rąk urzędników nie pierwszy raz!

Lex Deweloper przy Kwidzyńskiej – 70 mln zł dla dewelopera jedną decyzją

W trakcie czwartkowej sesji Rady Miejskiej Wrocławia jednym z punktów był projekt uchwały w sprawie zgody na zawarcie porozumienia określającego sposób realizacji inwestycji towarzyszących ze spółką EDO, która we współpracy ze znanym deweloperem Toscom Developement zamierza realizować kolejny etap inwestycji deweloperskiej na terenach dawnej stoczni przy ul. Kwidzyńskiej w trybie lex deweloper. Inwestor, który uzyskał już zgodę na budowę ponad 1100 mieszkań, ubiega się o pozwolenie na kolejnych 550 lokali mieszkalnych i kilkadziesiąt usługowych.

Decyzja Rady Miejskiej oznacza zatem wzrost wartości działki dewelopera o nawet 60–70 mln zł – i dzieje się to bez wbicia przysłowiowej łopaty w ziemię. Gołym okiem widać więc, że stawka jest ogromna.

Brak porozumienia z radą osiedla

Tryb lex deweloper oznacza, że miasto godzi się na budowę mieszkań niezgodną z planem, a w zamian może otrzymać inwestycje w drogi, chodniki i parki – w porozumieniu z lokalną radą osiedla. Okazało się jednak, że porozumienie z radą nie zostało uzyskane. Referujący uchwałę architekt miasta, Jacek Barski, poprosił o przedstawienie stanu rzeczy… reprezentantkę dewelopera.

Jak dla dewelopera omija się statut

Problem polega na tym, że statut miasta nie przewiduje trybu, w którym głosu udziela się osobom innym niż radni bądź reprezentanci urzędu miejskiego. Sprawa była wielokrotnie przedmiotem sporów i interpretacji, a nawet niedotrzymanych przez Koalicję Obywatelską obietnic wyborczych – odmawiano głosu mieszkańcom i reprezentantom wrocławskich osiedli. Wobec tego, zapytana o tryb statutowy zabierania przez przedstawiciela dewelopera głosu, wiceprzewodnicząca rady prowadząca sesję poinformowała, iż pracowniczka inwestora występuje w imieniu prezydenta miasta.

Podkreślmy jeszcze raz: przedsiębiorca, którego interes gospodarczy jest przedmiotem obrad, zabiera głos w imieniu prezydenta miasta. Specjalnie dla tego przedsiębiorcy zrobiono wyjątek i ominięto Statut Wrocławia. Ta sytuacja jest etycznie naganna i niemożliwa do uzasadnienia. Niektórzy powiedzieliby: bezprecedensowa. Ale czy na pewno?

Dla tego dewelopera miasto robiło już wyjątki

Okazuje się, że gdy sięgniemy do archiwum Rady Miejskiej Wrocławia z września 2023 roku, możemy przeanalizować dyskusję dotyczącą pierwszego etapu inwestycji planowanej przez spółkę EDO. I tak się składa, że dla Janusza Kempy, prezesa tej samej spółki, zrobiono taki sam wyjątek. Ominięto statut i zaproszono go na mównicę. Podobnie jak przedstawicieli znanego dewelopera TOSCOM, bliskiego spółce EDO.

W czyim interesie działają urzędnicy i radni? Mieszkańców czy dewelopera?

Czym szczególnym zasłużył się akurat ten deweloper, że traktowany jest w tak wyjątkowy i szczególny sposób? Czemu wnioski akurat tego dewelopera są w trybie lex deweloper opiniowane przez miasto pozytywnie, podczas gdy wszystkie pozostałe – negatywnie? W czyim interesie występują urzędnicy i radni, którzy prześcigają się w gorliwości i usłużności względem dewelopera? Z pewnością nie w interesie mieszkańców, bo Rada Osiedla Kowale zaprotestowała. Czy na działaniu urzędników i radnych zyskał deweloper? Z pewnością nie stracił.