Śmieciowy chaos, polityczne stołki i zdrada mieszkańców: Prawda o wrocławskiej koalicji władzy
Śmieciowy chaos, polityczne stołki i zdrada mieszkańców: Prawda o wrocławskiej koalicji władzy
Po tej sesji wszystko jest jasne - nikt nie powinien mieć wątpliwosci na kogo spada odpowiedzialność za podwyżki śmieci - na Koalicję Obywatelską funkcjonującą w triumwiracie Jacek Sutryk – Grzegorz Schetyna – Michał Jaros. Do końca kadencji ten triumwirat ograbi mieszkańców z dodatkowego pół miliarda złotych.
Koalicja Obywatelska przeciwko obywatelom

Partia z nazwy obywatelska wystąpiła przeciwko obywatelom. Najpierw jej człowiek Michał Młyńczak pod rękę z jej wychowankiem – Pawłem Karpińskim zgotowali mieszkańcom chaos w systemie zagospodarowania odpadów. Potem dali im sowite nagrody i znakomicie płatne posady. Potem radni KO przypieczętowali proces głosując jak jeden mąż za grabieniem mieszkańców.
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że KO zapłaci wysoką cenę polityczną za śmieciowy chaos. Mimo to – politycy tej formacji zdecydowali się żyrować skandaliczną podwyżkę? Dlaczego? Gołym okiem widać, że musiało dojść do pewnego rodzaju układu, targu. I czas by wzięli za to odpowiedzialność.
Posady, złote spadochrony i zakulisowe układy

Jeżeli gotowi byli za to zapłacić to co uzyskali w zamian? Co tym razem położono na szczękach targowiska, w które zamieniono wrocławską Radę Miejską? Co będzie gdy okaże się, że część niezależnych radnych, którzy domagali się podniesienia standardów rządzenia oczekiwało po prostu stołków dla siebie? A co jeśli ceną za zgodę na grabienie mieszkańców była wiceprezydentura i wiceprezesura (bez konkursu!) dla wrocławskich Mateuszy, choć coraz więcej osób porównuje ich do postaci Dawida Kacprzyka z warszawskiego Szpitala Południowego? Wrocławskie Mateusze-Dawidki zdobywają władzę, zarabiają nawet do 400 000 zł rocznie, choć nie mają do tego niezbędnych kompetencji. A odwołani wiceprezydenci dostali w zamian za kompromitowanie miasta i chaos… olbrzymie nagrody i złote spadochrony, na których zlecieli do miejskich spółek na funkcje dające im podobne, olbrzymie pieniądze.
Tymczasem finanse Wrocławia są w katastrofalnym stanie i na kolesi trzeba znaleźć pieniądze. Dlatego znowu sięgnęli do kieszeni mieszkańców i znowu podnieśli koszty życia najgorzej sytuowanym. Gdzie wówczas był podwójny szef KO, Michał Jaros? Czy formacja, którą kieruje w regionie i w mieście nie ma żadnych zastrzeżeń do polityki śmieciowej w mieście? Dlaczego radni z nim kojarzeni przestali dystansować się od jawnie antyobywatelskich decyzji miasta?
Kiedyś obowiązywała narracja, że za całe urzędowe zło odpowiadała Renata Granowska. Została jednak wyrzucona z partii i z urzędu. Dziś już nie ma na kogo zrzucić winę. Czy zatem mieszkańcy odczuli zmiany na lepsze?
Przeciwnie. Koalicja Obywatelska we Wrocławiu poszła na wojnę z obywatelami. Wbrew obietnicom. Wbrew zapowiedziom. Wbrew standardom i logice. Ale z olbrzymimi korzyściami dla niektórych członków partii władzy. Których? Nietrudno dostrzec kto szykuje się do przejęcia kolejnych stołków i robienia znakomitych interesów kosztem miasta. Miało być lepiej. A jest tak samo, tylko przekazano złotą pałeczkę w partyjnej sztafecie władzy nowym-starym politykom.
Ucieczka z pola bitwy: Gest Piłata i pęknięcia w Lewicy
A tej, kolejnej już zdrady wyborcy Koalicji Obywatelskiej nie zapomną. Wiedzieli o tym radni KO – Maciej Zieliński, Krzysztof Zalewski i Joanna Pieczyńska, którzy na kluczowe głosowanie nie dotarli. Wykonali gest Piłata, który ostatecznie nie przełoży się na złagodzenie społecznego gniewu.
Podobny gest wykonało dwóch radnych Lewicy – Dominik Kłosowski i Robert Maślak, który niemal wybiegał z Sali Sesyjnej przed głosowaniem podwyżek. Nie jest tajemnicą, że spoistość tego klubu wisi na włosku. Paradoksalnie to część starszych działaczy próbowało zablokować podwyżki opłat. Okazało się, że są jednak w klubie w mniejszości a stołki kolesi są zbyt cenne, by narazić je na szwank. Dlatego zamiast stanąć w obronie najgorzej sytuowanych mieszkańców – uciekli z pola bitwy.
Sprawa może zakończyć się głębszym podziałem, gdyż tajemnicą poliszynela jest, że starsi działacze nie zgadzają się na przyjmowanie politycznych spadów z KO w postaci Roberta Suligowskiego i Sławomira Czerwińskiego. Znają starą zasadę polityki, że jeżeli ktoś raz zdradził – będzie zdradzał w przyszłości. Bracia twix jak się mówi o tym komediowo-dramatycznym duecie najpierw zdradzili wyborców żyrując rządy Jacka Sutryka, później zdradzili Michała Jarosa, któremu zawdzięczali wszystko a i tak dogadali się ze skompromitowaną Granowską, teraz zdradzili KO. Nie z powodów ideowych, nie dla realizacji obiecanego programu. Dlatego, bo ten jeden raz KO, po serii kompromitacji związanych z reformą osiedlową, chciało uratować choć resztki swojej wiarygodności i nie poparło deformatorskich zamierzeń duetu, który najpierw był zielony a teraz jest czerwony.
Czy klub w takiej konfiguracji utrzyma się długo? Czy wobec ewidentnej zmiany układu sił prezydent Ryszard Kessler utrzyma swoje stanowisko, na które wielu młodych działaczy i działaczek ostrzą sobie zęby? Jak to mawiał klasyk – czas pokaże. Ale może pokazać bardzo niedługo.
Pasmo podwyżek i arogancja wrocławskich elit
Politycy KO i Lewicy przehandlowali interesy mieszkańców tak jak to zwykle robili. Wmawiali ludziom, że to w ich interesie. Że to odpowiedzialna decyzja. Straszyli, że miasto może przestać funkcjonować. Próbowali zmienić temat dyskusji na spór między PiS a KO. Próbowali po raz kolejny opowiadać bajeczkę o budowie własnych kompetencji. Zapomnieli już, że dokładnie taką samą opowiadali 3,5 roku temu przy poprzedniej podwyżce a nie zrobili tym czasie nic. Zamiast zmieniać na lepsze – jeszcze bardziej zepsuli system. Ty, obywatelu za to zapłacisz. A oni będą taplać się w luksusach za Twoje pieniądze.
Tak samo było z podwyżkami opłat za parkowanie, za wodę, zamieszkania komunalne, przy podnoszeniu opłat za wstęp do ZOO i Aquaparku, czy kolejnych podwyżkach w TBS. Podobnie było przy służalczym realizowaniu interesów ulubionych władzy deweloperów – oczywiście kosztem jakości życia mieszkańców.
Podobnie przy finansowaniu sportu i ekskluzywnych zagranicznych wycieczek. I zatrudnianiu armii kolesi po linii partyjnej. Ty, obywatelu, płać, popieraj i nie zadawaj głupich pytań. Oni, wrocławska elita, nie tylko zadbają o to, by na ich władzy zarabiał kto trzeba. Powiedzą Ci też, jak masz żyć, by im wygodniej było realizować swój plan.
Czas na rozliczenia: Biała księga wrocławskich patologii
Koniec bezkarności. Teraz, gdy emocje nieco opadły czas na organiczną pracę. Dlatego zaproponowałem utworzenie białej księgi naruszeń, bezeceństw i marnotrawstwa dobra wspólnego we Wrocławiu. To nasze dobro, które jest rozkradane przez polityków i ich zauszników. Księga musi być tworzona w szerokim porozumieniu i stanowić punkt wyjścia do rozliczenia tej władzy.
Powinna zawierać wszystkie przypadki łamania zasad i krzywdzenia mieszkańców. Od najdrobniejszego do największego – by wszyscy zobaczyli jak olbrzymia jest skala patologii, które toczą miasto niczym złośliwy nowotwór.
Mamy już pierwsze zgłoszenia od organizacji społecznych, politycznych i od zwykłych mieszkańców. Wszystkich zainteresowanych współtworzeniem tej księgi – zapraszamy do kontaktu – działanie nadejdzie szybciej niż się spodziewacie.
Fot. FB Biuro Prasowe UM Wrocławia


