Lista hańby. 23 radnych po stronie śmieciowej mafii
Lista hańby. 23 radnych po stronie śmieciowej mafii
Piotr Uhle
Gdy mieszkańcy Wrocławia są obciążani horrendalnymi podwyżkami za śmieci, szukają obrony u swoich przedstawicieli. Wczoraj, 26 sierpnia, przekonali się, że większość Rady Miejskiej broni nie ich interesów, a interesu prezydenta i śmieciowej mafii. Aż 23 radnych zagłosowało za oddaleniem dobrze udokumentowanej skargi na drastyczną podwyżkę opłat za odpady. Publikujemy pełną listę – z podziałem na kluby.
Grabież w majestacie prawa
Gdy obywatele są łupieni przez władzę, ich pierwszym odruchem jest szukanie wsparcia u swoich reprezentantów. W samorządzie, takim jak wrocławski, oznacza to zwrócenie się do prezydenta i radnych. Problem w tym, że w kwestii opłat za śmieci to właśnie prezydent i jego urzędnicy są stroną sięgającą głęboko do kieszeni wrocławian – dlatego to radni powinni być pierwszą linią obrony. Niestety, gdy w lipcu pod obrady Rady Miejskiej trafiła nieprzygotowana uchwała podnosząca opłaty za odpady, większość zdecydowała, że ten drenaż portfeli jest w porządku. Mieszkańcy nie poddali się i szukali sprawiedliwości dalej. Mecenas Grzegorz Prigan napisał skargę, wskazując na brak rzetelności wyliczeń, na których oparto podwyżkę. Chwała mu za to – gdy zawodzą politycy, trzeba szukać obrony w literze prawa. Skarga była dobrze udokumentowana i potwierdzała to, o czym mówiliśmy od początku: kalkulacja podwyżki jest błędna. W momencie jej uchwalania nikt nie wiedział, ilu tak naprawdę mamy we Wrocławiu mieszkańców i płatników w systemie gospodarowania odpadami. Nie było też wiadomo, ile w systemie pozostanie nieruchomości niezamieszkałych, które płacą najwyższe stawki i stanowią istotny element finansowania całości. Dziś już wiemy – ich liczba spadła o 5,5 proc.
Jak radni głosowali nad skargą mieszkańców?
Wobec tych wszystkich faktów można by się spodziewać, że Rada Miejska rozpatrzy skargę na korzyść wrocławian. Nic bardziej mylnego. 26 sierpnia, podczas XXXVI sesji Rady Miejskiej, odbyło się jawne głosowanie nad projektem uchwały w sprawie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na uchwałę ustalającą metody i stawki opłaty (druk nr 946/26). Radni głosowali nad wnioskiem o oddalenie skargi – a więc głos „za" oznaczał odrzucenie racji mieszkańców, a głos „przeciw" – stanięcie w ich obronie. Wynik: 23 głosy za oddaleniem skargi, 10 przeciw, przy udziale 34 z 37 uprawnionych radnych. Radni nie tylko nie zgodzili się na uwzględnienie skargi. Prowadząca obrady nie dopuściła nawet do głosowania nad wnioskiem o wstrzymanie wejścia w życie podwyżek do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd administracyjny. Zamiast bronić mieszkańców, stanęli po stronie interesów śmieciowej mafii, stając się jej przybudówką i ekspozyturą.
Lista hańby – klub po klubie
-
Klub Radnych Koalicja Obywatelska – za oddaleniem skargi zagłosowało 17 z 18 członków klubu: Marzena Bogusz, Izabela Duchnowska, Agnieszka Dusza, Tadeusz Grabarek, Dominika Kontecka-Graszewicz, Robert Leszczyński (przewodniczący klubu), Sebastian Lorenc, Kacper Mędygrał, Joanna Pieczyńska, Magdalena Razik-Trziszka, Agnieszka Rybczak, Edyta Skuła, Martyna Stachowiak, Igor Wójcik, Ewa Wrońska, Krzysztof Zalewski, Maciej Zieliński. (Ewa Wolak była nieobecna).
-
Klub Radnych Lewica Naprzód – za oddaleniem skargi zagłosowało 5 z 7 członków klubu: Sławomir Czerwiński, Anna Kołodziej (wiceprzewodnicząca klubu), Robert Maślak, Dorota Pędziwiatr (przewodnicząca klubu), Robert Suligowski. (Bartłomiej Ciążyński był obecny, ale nie głosował; Dominik Kłosowski był nieobecny).
-
Radni niezrzeszeni – za oddaleniem skargi zagłosował: Jarosław Krauze.
Razem: 23 radnych, którzy zdecydowali, że mieszkańcy mają płacić więcej na podstawie wyliczeń, których rzetelności sami nie potrafią obronić.
Kto bronił mieszkańców? Warto pokazać, kto w tym głosowaniu stanął po właściwej stronie. Przeciwko oddaleniu skargi, a więc w obronie mieszkańców, zagłosowało 10 radnych: cały Klub Radnych Prawo i Sprawiedliwość (Łukasz Kasztelowicz – przewodniczący, Karolina Krzeszowiec, Michał Kurczewski, Łukasz Olbert, Robert Pieńkowski, Dariusz Piwoński, Sławomir Śmigielski; nieobecny był Andrzej Kilijanek) oraz cały Klub Radnych Naprawmy Przyszłość (Jakub Janas – przewodniczący, Jakub Nowotarski, Piotr Uhle).
Po co nam tacy radni?
Po co mieszkańcom radni, którzy nie znajdują czasu na obronę ich interesów, ale jak lwy walczą o zyski koalicji deweloperskiej i śmieciowej mafii? Prezydent, który w oparciu o nierzetelny dokument okrada mieszkańców, już dawno się skompromitował i powszechnie wiadomo, że powinien pożegnać się ze stanowiskiem. Wczoraj maski opadły ostatecznie – radni okazali się mieszkańcom potrzebni mniej więcej tyle, co plaster na armatę. To kolejny dowód w tej kadencji na to, że stracili oni moralne prawo do reprezentowania wrocławian. Nie mają już żadnego mandatu do sprawowania swojej funkcji poza tym czysto formalnym. Czy to towarzystwo naprawdę uważa, że może rządzić bez oglądania się na potrzeby mieszkańców? Czym wrocławianie są gorsi od zabrzan czy krakusów, którzy potrafili skutecznie wyrzucić złą władzę na bruk? Oby więc również u nas znalazła się wola, by w demokratyczny i pokojowy sposób odebrać mandaty radnym reprezentującym obce interesy. Jedyna droga do tego prowadzi przez referendum.



