Choć inicjatywa referendalna dotycząca odwołania prezydenta Jacka Sutryka nie zakończyła się wymaganym wynikiem, jej organizatorzy podkreślają: to nie porażka, lecz początek realnej zmiany. Podczas konferencji podsumowującej działania SOS Wrocław przedstawiono skalę społecznego zaangażowania, opisano napotkane trudności – także te związane z presją i agresją – oraz wskazano trwałe efekty inicjatywy, która zmusiła władze miasta do reakcji.
Wideo z konferencji: https://www.facebook.com/SOSWroclaw/videos/1170465941946957
Nadspodziewana mobilizacja i spełniona obietnica – mimo wyniku
„To było ogromne przedsięwzięcie” – Krystian Adamski
Krystian Adamski, otwierając konferencję, podsumował dwumiesięczną akcję zbierania podpisów:
– „Było to ogromne przedsięwzięcie logistyczne, w które zaangażowanych było kilkaset osób: wolontariuszy, koordynatorów i sympatyków. Zebraliśmy ponad 20 tysięcy podpisów. Zgodnie z obietnicą wszystkie karty przekazujemy dziś do PKW – niezależnie od wyniku.”
Jak dodał, choć liczba podpisów okazała się niewystarczająca, najważniejsze było dotrzymanie słowa i przeprowadzenie całej akcji zgodnie z zasadami:
– „Wierzymy, że to właśnie wierność zasadom odróżnia nas od obecnej władzy.”
„Nie osiągnęliśmy celu, ale osiągnęliśmy bardzo wiele” – głos Piotra Uhle
Wymuszone działania władz, nagłośnienie problemów, przełamanie milczenia
Piotr Uhle zaznaczył, że choć cel referendalny nie został spełniony, inicjatywa doprowadziła do szeregu realnych działań miasta, takich jak zwiększenie środków na rewitalizację czy nagły zwrot prezydenta wobec inwestycji Lex Deweloper przy ul. Zwycięskiej. W tym kontekście wspomniał również o tsunami Lex Deweloper, które nadchodzi wielkimi krokami oraz o aferze śmieciowej, której konsekwencje finansowe – jak zaznaczył – ostatecznie poniosą mieszkańcy.
– „Nie osiągnęliśmy sukcesu referendalnego, ale zmusiliśmy urząd do działania. Po zakończeniu inicjatywy wszystko może wrócić do ‘business as usual’, ale te efekty już się wydarzyły.”
Hejt, przemoc i nadużycia instytucji
Uhle zwrócił uwagę na bariery utrudniające zbiórkę, m.in. strach przed represjami oraz agresję wobec wolontariuszy:
– „Nasi wolontariusze byli obrażani, opluwani, szarpani, wywracano im stoliki. Doszło też do fizycznego ataku – czegoś, czego wcześniej we wrocławskiej polityce lokalnej nie było.”
Wskazał również działania Straży Miejskiej, wzywanie policji bez podstawy, brak legitymowania się funkcjonariuszy, a także próby zastraszania inicjatorów.
Układ władzy i problemy systemowe
Uhle odniósł się także do szerszego kontekstu funkcjonowania miasta:
– „Układ władzy obronił się niestety metodami, które trzeba nazwać brutalnymi. Wykorzystał słabość demokracji lokalnej, wykorzystał słabość obowiązujących przepisów.”
W dalszej części podkreślił brak spójnej strategii rewitalizacji oraz przypomniał o zbliżającym się akcie oskarżenia wobec prezydenta Jacka Sutryka.
Uhle przypomniał również sprawę miejskiej spółki Ekosystem, która – zamiast odpowiadać na pytania mieszkańców i radnych – skierowała zawiadomienie do prokuratury wobec niego za zadawanie niewygodnych pytań o funkcjonowanie systemu gospodarki odpadami. Podkreślił, że to symboliczny przykład tego, jak władze traktują kontrolę społeczną i jak bardzo potrzebna jest przejrzystość w spółkach komunalnych.
Zapowiedź walki o zmianę prawa
Wspomniał o przygotowanej propozycji zmian ustawy o referendum lokalnym:
– „To ustawa z 2000 roku. Powinna przewidywać na przykład możliwość podawania tylko ostatnich cyfr numeru PESEL albo składania podpisów elektronicznych.”
Uhle dodał również, że organizatorzy przeprowadzili jedyną dużą, jawną i otwartą debatę o przyszłości miasta, gromadząc przy jednym stole przedstawicieli wielu środowisk.
Wspólnota ponad podziałami – głos środowisk
Magdalena Gajewska-Królicka: „To początek dalszej współpracy”
Magdalena Gajewska-Królicka podkreśliła wyjątkową skalę współdziałania wielu środowisk:
– „Ta akcja pokazała, jak wiele środowisk potrafi działać razem: od ruchów lokatorskich i organizacji społecznych, przez Partię Razem i Konfederację, aż po mieszkańców walczących o swoje lokalne sprawy. To ma znaczenie. To dopiero początek.”
Wymieniła kilkanaście grup i społeczności, które włączyły się w działania – od Fundacji Weź Pomóż, przez partie polityczne, po inicjatywy mieszkańców.
Grażyna Wilk: „Dziękuję mieszkańcom i wolontariuszom. I… prezydentowi Sutrykowi”
Grażyna Wilk zwróciła się przede wszystkim do wolontariuszy:
– „Dziękuję wam za odwagę, za to, że walczyliście w nierównych warunkach i że pięknie o siebie dbaliście.”
Z ironią odniosła się do słów prezydenta:
– „Pan prezydent nazwał nas ‘najgorszymi’. Dzięki temu dowiedziałam się, że przynajmniej w tym jestem najlepsza.”
Jan Grabowski (Konfederacja): „Rzadko widzimy tak szeroką jedność”
Jan Grabowski podkreślił wyjątkowość porozumienia ponad podziałami:
– „Wrocław jest naszą wspólną sprawą. Rzadko kiedy mamy okazję oglądać od prawa do lewa wiele środowisk, które łączy jeden cel. Możemy się różnić w wielu poglądach, ale w wielu też jesteśmy spójni i wiele spraw możemy prowadzić razem.”
Zwrócił uwagę na pogarszającą się kondycję miasta:
– „Dziś Wrocław stał się pośmiewiskiem i jest na ustach wielu ludzi w całej Polsce, pokazując absurdy tego miasta. My nie chcemy się na to godzić.”
Alan Bielecki (Konfederacja): „Wrocław zasługuje na uczciwość”
Alan Bielecki podkreślił konieczność dalszego patrzenia władzy na ręce i budowania dialogu:
– „Wrocław zasługuje na dialog, jasne zasady i ludzi, którzy nie boją się patrzeć władzy na ręce.”
Jan Piontek (Fundacja Weź Pomóż): „To, co się udało, to połączenie ludzi”
Jan Piontek podkreślił zwrócenie uwagi na mieszkańców najbardziej pomijanych:
– „Udało się połączyć różne środowiska. Nauczyliśmy się docierać do człowieka na dole – do tych, którzy zwykle nie mają siły przebicia, ale najbardziej potrzebują być zauważeni. Ci mieszkańcy chcą być wysłuchani i są ważni.”
Wnioski: koniec akcji, początek ruchu
Konferencję zamknął Piotr Uhle, podkreślając, że SOS Wrocław wewnętrznie podejmie rozmowę o dalszej formie działalności, ale jedno jest pewne:
– „Mamy ogromny potencjał ludzi i idei. Ten potencjał nie zostanie zmarnowany.”
Organizatorzy zgodnie podkreślali, że mimo braku wyniku referendalnego:
- władza została zmuszona do reakcji,
- problemy miasta zostały nagłośnione jak nigdy,
- setki wolontariuszy pokazały, że obywatelska aktywność we Wrocławiu żyje,
- powstała współpraca, która nie zniknie wraz z końcem zbiórki.




