Wrocław czeka na przełom. Debata SOS Wrocław pokazała, jak bardzo mieszkańcy chcą zmiany

Trwające śledztwo wobec Jacka Sutryka i jego otoczenia otworzyło nowy etap w debacie o przyszłości Wrocławia. Zorganizowana przez SOS Wrocław dyskusja, moderowana przez Marcina Torza, zgromadziła przedstawicieli sześciu środowisk politycznych i społecznych: Jerzego Michalaka, Adriana Prokopczyka, Grażynę Wilk, Krzysztofa Tuduja, Piotra Uhle oraz Mateusza Żaka. To było jedno z najostrzejszych, najbardziej merytorycznych i – co rzadkie – ponadpartyjnych spotkań o mieście od lat.
W tle pytanie, które coraz głośniej zadają mieszkańcy: co dalej z Wrocławiem po Sutryku?

Rozgrzewka? Nie tym razem. Metro rozpala salę od pierwszych minut

Dyskusja ruszyła od tematu, który od lat polaryzuje wrocławian – metra. Czy Wrocław naprawdę go potrzebuje? A jeśli tak, to jakiego?

  • Jerzy Michalak: „Metro jest konieczne, ale tylko jako element systemu z koleją. To musi być kręgosłup całej aglomeracji.”
  • Mateusz Żak przyznał, że kiedyś był sceptyczny: „Dziś widzę, że nie mamy alternatywy. Tylko mówmy uczciwie – 500 mln zł za kilometr to realny koszt.”
  • Piotr Uhle wskazał konkret: „Możemy budować dwie linie jednocześnie – wschód–zachód z pieniędzy centralnych i ukośną z udziałem deweloperów oraz sprzedaży gruntów.”

W kontrze do entuzjastów stanęła Grażyna Wilk, przypominając o rekordowym zadłużeniu miasta:
„Powinniśmy wykorzystać kolej i to, co już istnieje. Tuneli nie udźwigniemy finansowo.”

Dla Adriana Prokopczyka kluczowe jest coś innego:
„Najpierw naprawmy MPK i przyspieszmy tramwaje. Metro nie naprawi chaosu, który mamy dziś.”

Miasto zabudowane po sufit. Panel o urbanistyce bez ogródek

Gdy mikrofon powędrował do rozmówców w temacie deweloperki, sala od razu wyczuła ostrzejszy ton rozmowy.

Krzysztof Tuduj uderzył pierwszy:
„Wrocław wygląda, jakby ktoś planował go z zamkniętymi oczami. Zabudowane korytarze powietrzne, brak parkowania, brak dróg. To nie jest rozwój.”

Adrian Prokopczyk dodał:
„Urbanistyka to struktura na dekady. Raz popełniony błąd zostaje na pokolenia.”

Grażyna Wilk mówiła o gdańskich standardach, których Wrocław dziś nie spełnia:
„Tam deweloperzy do inwestycji dokładają szkoły czy instytucje kultury. U nas? Dostają wszystko, a dają niewiele.”

Piotr Uhle postawił diagnozę wprost:
„Wrocław stworzył układ równych i równiejszych. Mamy deweloperów uprzywilejowanych i odrzuconych. To trzeba przeciąć jak mieczem.”

Śmieci: „system na granicy załamania”

Temat gospodarki odpadami wywołał reakcje z sali jeszcze przed pierwszą odpowiedzią. Mieszkańcy Wrocławia dobrze wiedzą, jak źle wygląda sytuacja.

Jerzy Michalak:
„System śmieciowy jest na krawędzi. Lata zaniedbań, brak przetargów, nagłe zastępstwa. Tak się nie zarządza dużym miastem.”

Piotr Uhle przypomniał najboleśniejszy fakt:
„Dwa przegrane procesy, do końca kadencji – około 100 milionów złotych kar. Wrocław płaci za błędy własnego magistratu.”

Mateusz Żak mówił o potrzebie spalarni i nowych PSZOK-ów,
Adrian Prokopczyk o podziemnych śmietnikach i zatrudnianiu więcej pracowników do oczyszczania miasta,
a Grażyna Wilk przyniosła głos ulicy – Ołbin tonący w odpadach.

Najmocniejsza metafora padła od Tuduja:
„Milion szczurów – to najlepsze podsumowanie pracy magistratu.”

Śląsk Wrocław: wszyscy za prywatyzacją

W przeciwieństwie do poprzednich tematów, panel o przyszłości Śląska Wrocław przyniósł niespodziewanie szeroką zgodę.

Krzysztof Tuduj: „Piłkę nożną powinni prowadzić fachowcy, nie urzędnicy.”
Adrian Prokopczyk: „Sprzedajmy stadion, jeśli trzeba. Niech zniknie ciężar dla budżetu.”
Grażyna Wilk: „Kultura dostaje trzy razy mniej niż klub piłkarski. To absurd.”
Piotr Uhle: „40 etatów administracyjnych, polityczne nominacje, krewni i znajomi. To Football Manager na publicznych pieniądzach.”

Żak i Michalak zgodnie opowiedzieli się za modelem: inwestor prywatny + złota akcja miasta.

Rady osiedli: największy niewykorzystany potencjał

Niepozorny temat okazał się jednym z najważniejszych.
Wrocław ma ok. 800 radnych osiedlowych, ale ich realna sprawczość jest znikoma.

Michalak wspominał ideę WBO i proponował, aby wybory organizować tam, gdzie mieszkańcy faktycznie chcą głosować.
Żak podkreślił wypalenie radnych i brak decyzyjności.
Uhle powiedział jasno:
„Miasto nawet nie odpowiedziało sobie na pytanie, po co mu rady osiedli. A to są ludzie, którzy mogą zmieniać Wrocław oddolnie.”
Wilk wskazała na absurd równego finansowania małych i dużych osiedli.
Tuduj odwołał się do zasady pomocniczości:
„To, co można zrobić na poziomie osiedla, nie powinno zależeć od magistratu.”

Kto powinien rządzić Wrocławiem po Sutryku?

Drugi blok debaty stał się najciekawszym fragmentem spotkania. Paneliści mówili o cechach przyszłego lidera miasta – zaskakująco podobnie.

  • Żak: „Prezydent musi dobrać ludzi mądrzejszych od siebie.”
  • Michalak: „Pokora. Bez tego władza uderza do głowy.”
  • Uhle: „Prezydent musi być silny wobec silnych. Nie wobec mieszkańców.”
  • Wilk: „Ktoś spoza układów. Kto naprawdę słucha.”
  • Prokopczyk: „Ktoś, kto staje po stronie słabszych.”
  • Tuduj: „Lider, który nie boi się audytów i trudnych decyzji.”

To nie był konkurs na hasła wyborcze. To była lista zarzutów wobec tego, jak funkcjonuje dziś miasto.

Czy urząd da się odpolitycznić? Tu padły najmocniejsze słowa

W tej części debaty pojawiły się oskarżenia dotyczące zatrudniania „po linii partyjnej”, układów w spółkach miejskich i politycznej blokady stanowisk.

Piotr Uhle powiedział jedno z najmocniejszych zdań całej debaty:
„Wrocław to nie jest łup. Nie możemy mieć sytuacji, w której wynik konkursu jest znany zanim się zacznie.”

Grażyna Wilk przyznała otwarcie, że nawet na stanowiska niskiego szczebla w spółkach miejskich wejście „z ulicy” jest praktycznie niemożliwe.
Prokopczyk podkreślił problem gerrymanderingu w wyborach do rady miejskiej.
Michalak bronił modelu „bezpartyjnego prezydenta”, który potrafi rozmawiać z każdym rządem.
Tuduj przypomniał, że polityka to troska o dobro wspólne, a nie o „pociotków”.

Szczury, parkowanie i budżet obywatelski – głos oddany mieszkańcom

W końcowej części debaty głos zabrali mieszkańcy. Pytania były ostre i konkretne.

Szczury

  • Michalak: przykład Budapesztu.
  • Żak: więcej szczurołapów i budki dla kotów.
  • Prokopczyk: podziemne pojemniki.
  • Uhle: „To musi być wojna prowadzona systemowo, a nie akcje pozorowane.”

Parkowanie

  • Wilk: pełna strefa płatnego parkowania + ochrona podwórek.
  • Tuduj: parkingi wielopoziomowe, także jako schrony.
  • Żak: Park & Ride + walka z wrakami.

Budżet obywatelski

  • Michalak: powrót do małych projektów osiedlowych.
  • Żak: przebudowa systemu, który dziś… generuje podejrzane PESEL-e.

Wnioski są jednoznaczne. Wrocław chce resetu

Debata SOS Wrocław nie była akademicką wymianą zdań.
Była sygnałem, że mieszkańcy i liderzy społeczni mają dość obecnego modelu rządzenia.

Z rozmów wynika jasno:

  • Wrocław nie potrzebuje kosmetyki – potrzebuje gruntownej zmiany modelu zarządzania.
  • Największe problemy miasta – urbanistyka, śmieci, transport, Śląsk Wrocław – są efektem wieloletnich zaniedbań.
  • Najważniejsze hasła debaty to: transparentność, uczciwość, profesjonalizm, partnerstwo z mieszkańcami.

SOS Wrocław zapowiada kolejne debaty.
Po tej pierwszej widać jedno: dyskusja o przyszłości miasta dopiero się zaczyna – i nie da się jej już zatrzymać.