Granowska zostawiła po sobie CBA, prokuraturę i słone rachunki. Co będzie dewastować teraz?
Renata Granowska opuszcza fotel wiceprezydentki Wrocławia. Po sobie zostawia zdemotywowane departamenty, kilka rozkręconych afer i rozedrgany klub KO w Radzie Miejskiej. Czas na rachunek sumienia – choć niekoniecznie jej.
Niesmak w departamentach i wśród NGO
Zacznijmy od tego, czego nie widać w mediach, ale słychać w korytarzach magistratu. W departamentach podległych Granowskiej panuje atmosfera, którą trudno opisać inaczej niż jako zmęczenie i demotywacja. Urzędnicy pracujący pod jej nadzorem od lat skarżą się na styl zarządzania – a właściwie na brak jakiegokolwiek stylu poza jednym: bezwarunkowa lojalność. Najlepiej również bezrefleksyjna.
Nie lepiej wyglądał stan wrocławskich organizacji pozarządowych. Sektor NGO, który powinien być partnerem dla samorządu, czuł się traktowany instrumentalnie. Naciski, arbitralne decyzje, styl komunikacji otoczenia wiceprezydentki – to wszystko składa się na obraz, który sami działacze NGO opisywali jako totalnie poniżający.
Do tego dochodzi niewyjaśniona kwestia nadzoru nad zawodowym sportem. Granowska twierdziła, że nie nadzorowała działalności drużyn sportowych, gdy jednocześnie jej mąż był prezesem klubu piłki ręcznej Śląsk Wrocław – beneficjenta milionowych miejskich dotacji. Jak i gdzie przebiega granica między zawodowym sportem a „nienadzorowaniem zawodowego sportu” – tego wyborcy wciąż nie wiedzą. To kłamstwo będzie się za Granowską ciągnęło i będzie do niej wracało w najmniej spodziewanych momentach.
Trzy afery, jedna bohaterka
Trudno o bardziej wymowny bilans niż afera śmieciowa, afera sierocińcowa i afera z kartami płatniczymi – wszystkie z bezpośrednim lub pośrednim udziałem Granowskiej lub jej najbliższego otoczenia.
- Afera śmieciowa to historia, którą SOS Wrocław opisywał szczegółowo. Prezes Ekosystemu Izabela Piekielnik odeszła ze stanowiska w grudniu 2024 roku po rozmowie z wiceprezydentką, którą – według wiarygodnych relacji – odebrała jako nacisk na opóźnienie przetargu na odbiór odpadów. Przetarg rzeczywiście się opóźnił. Potem utknął w sądach. Potem go unieważniono. Wrocław w 2025 roku musiał dołożyć do Ekosystemu 42 mln zł z budżetu miasta na kontrakty zawierane „z wolnej ręki”. Od kilku miesięcy sprawę badają CBA i Prokuratura Krajowa. Łączna kwota zamówień bez przetargu to dziś około 0,5 miliarda złotych. A może jeszcze urosnąć.
- Afera sierocińcowa – mąż Granowskiej dorabiał w domu dziecka w Obornikach Śląskich, a ta sama placówka apelowała o wsparcie finansowe. Zbieżność dat i stanowisk pozostawia wiele do życzenia.
- Wreszcie karty płatnicze – wiceprezydentka i jej wydatki ze służbowej karty. Szczegóły ujawniali między innymi youtuberzy, co samo w sobie mówi coś o poziomie transparentności w wrocławskim magistracie.
Osieroceni radni KO destabilizują klub
Polityczna siła Granowskiej w dużej mierze opierała się na frakcji wewnątrz klubu KO. Jej trzon stanowili: Agnieszka Rybczak jako przewodnicząca Rady Miejskiej, Martyna Stachowiak oraz – nazwijmy to po imieniu – łże-aktywiści, czyli Izabela Duchnowska, Robert Suligowski i Sławomir Czerwiński. Ci ostatni wywodzą się ze środowisk, które przez lata budowały wizerunek obywatelskiego zaangażowania, a de facto stali się pasem transmisyjnym wpływów wiceprezydentki.
W tym wszystkim osobną rolę odgrywa Robert Leszczyński, który – jak to ma w zwyczaju – stara się ustawiać po stronie wiejącego wiatru politycznych zmian. Kiedy potrzeba, straszy Marcinem Kierwińskim, swoim szefem w ministerstwie. Kiedy potrzeba, mówi o standardach etycznych. Priorytety są jasne.
Pretekstem do otwartego konfliktu staje się sprawa Agnieszki Rybczak – co do której relacje medialne są jednoznaczne: wszystko wskazuje, że nie mieszka we Wrocławiu, co kwestionuje jej prawo do mandatu radnej. Na jej fotel ma chrapkę Sebastian Lorenc, wspierany przez Jarosława Charłampowicza i – oczywiście – Grzegorza Schetynę. Po drugiej stronie stoi Igor Wójcik, który raz już był oficjalnym kandydatem partii na przewodniczącego rady i w tajnym głosowaniu został przez „kolegów i koleżanki” zdradzony. Rachunki krzywd są dobrze pamiętane zarówno przez Wójcika jak i Lorenca, który często dawał zdecydowany odpór prymitywnym metodom zarządzania Granowskiej.
Klub jest rozedrgany, rozemocjonowany. Ten bałagan będzie porządkowany przez najbliższe miesiące. Z jakim skutkiem? Zobaczymy.
Reforma osiedli: 48 000 zł za projekt, który trafił do szuflady
KO obiecywało pozytywną reformę rad osiedli. Zabrano się za nią na chybcika, co skończyło się politycznym zamieszaniem. Suligowski i Czerwiński – we współpracy z urzędnikami departamentu podległego Granowskiej – przygotowali autorski, nieskonsultowany projekt. Ekspert kosztował 48 000 zł. Klub zaopiniował projekt negatywnie i zdjął go z porządku obrad.
Końca tej historii jednak nie ma. Suligowski i Czerwiński zgłosili uchwałę ponownie do porządku obrad na czerwcowe posiedzenie, łamiąc regulamin KLUBU ko. Co z tego wyniknie – jeszcze nie wiadomo. Ale jasne jest jedno: projekt, który kosztował publiczne pieniądze i wywołał wewnętrzny kryzys, wraca jak bumerang.
Co teraz? Kasa, spółka, a może jednak prawdziwa praca?
Mówiło się o lotnisku – ale tam jest już Karol Przywara, zaufany człowiek Sutryka. Historycznie znany jest też z innego powodu: to jemu Dariusz Stasiak, radny sejmiku, zarzucił zorganizowanie wyjazdu do Wietnamu, podczas którego – jak ujawniły media – doszło do słynnej klapkowej afery. Przywara miał nie uprzedzić uczestników, że nie wolno wynosić hotelowych kapci. Stasiak stracił twarz, Przywara – posadę w urzędzie marszałkowskim. Dziś, ku zaskoczeniu wielu, kieruje wrocławskim lotniskiem.
Mówiło się też o MPK, gdzie Granowska zasiadała w radzie nadzorczej. Propozycja, jaka padła, była – według naszych informacji – dalece niesatysfakcjonująca. Miasto nie miało do zaproponowania nawet miejsca w zarządzie spółki.
Pozostaje pytanie fundamentalne: dlaczego miejska spółka? Dlaczego koniecznie publiczne pieniądze, koniecznie decyzje o publicznych wydatkach? Czy to nagroda za dymiący krater, który Granowska zostawia po sobie opuszczając Urząd? Czy klasyczny „kop w górę” – wypchnięcie problematycznego polityka w miejsce, gdzie może mniej zaszkodzić?
Granowska przez lata wypowiadała się z entuzjazmem o przedsiębiorczości. Jej najbliższe otoczenie jest – jak widać po aktach sprawy śmieciowej i nie tylko – bardzo przedsiębiorcze. Może czas pokazać klasę w prywatnym biznesie? Chętnie napiszemy przychylny tekst pod tytułem: Renia chce się sprawdzić w biznesie. Propozycja stoi otwarta.
Tekst powstał na podstawie materiałów: Gazeta Wyborcza Wrocław (Marcin Rybak, Magdalena Kozioł), Radio ZET, O2.pl, radio-dtr.live oraz własnych ustaleń redakcji SOS Wrocław.


