Wczoraj zarysowaliśmy stawkę wyborów wewnętrznych w KO. Dziś postaramy się opisać cztery najważniejsze frakcje i środowiska, które staną w szranki o polityczne życie, stołki, kariery i wpływy. Nie dowiecie się z tego tekstu dużo o interesach mieszkańców, które podnoszą na sztandary politycy, bo tego po prostu nie robią. W politycznej walce na śmierć i życie chodzi o coś zupełnie innego.

Czy szara eminencja wyjdzie z cienia?

Pierwsza frakcja jest związana z szefem partii w regionie, Michałem Jarosem. W wyborach reprezentować ma ją Maurycy Graszewicz. Dziś szeregowy członek zarządu regionu, ale ma opinię szarej eminencji partii i najbliższego doradcy dzisiejszego szefa regionu. Człowiek doświadczony i bardzo sprytny, jednak do formy anegdoty urosły opowieści o tym jak objęcie tej samej funkcji obiecywał niemalże jednocześnie dwóm lub trzem osobom. A że zainteresowani dowiedzieli się o sprawie to… już nikt nie miał ochoty z Graszewiczem rozmawiać. Jednego nie można mu odmówić – w zdolności do jednoczenia partyjnego ludu przeciwko sobie mógłby stawać w szranki z weteranem platformerskich bojów – Jarosławem Charłampowiczem.

Zwycięstwo Graszewicza może oznaczać, że we Wrocławiu wiele się nie zmieni – jego nieoficjalne rządy w partii nie przełożyły się do tej pory na postawienie choćby trudnych warunków prezydentowi Sutrykowi.

Śmieciowe królowe przejmą Wrocław?

Drugie środowisko to ekipa Renaty Granowskiej. Wiceprezydent Wrocławia najchętniej wystartowałaby sama, ale została z hukiem wyrzucona z partii. Dlatego w walce o szefową struktur reprezentować będzie ją posłanka Anna Sobolak. Łączona przez Gazetę Wyborczą z wrocławską aferą śmieciową parlamentarzystka była bohaterką jednego z naszych ostatnich tekstów pt. „Czy we Wrocławiu działa śmieciowa ośmiornica?” – zachęcamy do lektury. Smaku historii dodaje wybitny i pełen szacunku występ posłanki w Radio Rodzina, w której pyta co ma jej dobrze wykształcony mąż w życiu robić, CIECIEM BYĆ?

Kto wie czego jeszcze dowiemy się o tej historii, gdyż w ostatnich tygodniach śledztwo w tej sprawie wszczęła katowicka delegatura Prokuratury Krajowej. Tak, TA delegatura.

Ale nie dajmy się zwieść, to Granowska kieruje swoją spółdzielnią. Sobolak będzie chciała przywrócenia pryncypałki do partii i pełnej współpracy partii ze oskarżonym o korupcję i oszustwa Jackiem Sutrykiem. To będzie potwierdzenie, że partia popiera wszystkie patologie, które obciążały Granowską – dotacje dla klubu sportowego zarządzanego przez jej męża, dorabianie w sierocińcu, płacenie służbową kartą i na koniec bardzo ważne: wulgarność i ogólny niski poziom kultury osobistej. To będą zachowania w partii nie tylko oficjalnie tolerowane ale wyniesione wręcz na sztandary.

Zwycięstwo Sobolak to zła informacja, dla wszystkich, którzy chcą zmian we Wrocławiu. Nie spodziewamy się jednak, by tą perspektywą martwili się właściciele firm śmieciowych obsługujących miasto.

Wraca nowe: czy to znów czas Grzegorza Schetyny?

Trzecie środowisko gromadzi się na kanapach w gabinecie Grzegorza Schetyny. Doświadczony i wytrawny gracz jakim jest były Marszałek Sejmu, Wicepremier i szef MSZ (a można wymieniać jeszcze długo!) już zaklepał sobie miejsce na wypadek przegranej w walce o polityczne być albo nie być. W przypadku, gdyby spotkał go brak sensownej propozycji startu do parlamentu – nagrodą pocieszenia ma być dla niego prezydentura Wrocławia.

Jego czempionem w walce o kierowanie strukturami KO we Wrocławiu może być zarówno wiceprezydent Michał Młyńczak jak i radny Robert Leszczyński, który niedawno ochoczo kandydaturze „Grzegorza” ochoczo przyklasnął i to jeszcze w telewizji.

Schetyna traci wpływy we Wrocławiu, trudno inaczej oceniać ostatnie zmiany w Śląsku Wrocław. Michał Mazur, który niedawno utracił funkcję prezesa klubu, był człowiekiem kojarzonym z byłym marszałkiem Sejmu. Sutryk go zwolnił i zastąpił niezależnym Remigiuszem Jezierskim. Zmiana wydaje się być obiecująca, ale miało wzbudzić na wspomnianych kanapach gniewny pomruk niezadowolenia.

Młyńczak i Leszczyński to wierni żołnierze. Jednak ten pierwszy gdyby wystartował okazałby pewną nielojalność względem swojego oficjalnego szefa – Jacka Sutryka. Leszczyński jest szefem klubu KO a zawodowo pracuje bezpośrednio z sekretarzem generalnym partii – Marcinem Kierwińskim. To jego silne, warszawskie plecy. Czy wystarczą?

Zwycięstwo tego środowiska oznacza powrót do tego, co było. W Śląsku Wrocław oraz na styku z wielkim biznesem deweloperskim, który dziś i tak jest znakomicie obsługiwany przez Jacka Sutryka. Dla zwykłego mieszkańca oznacza to stagnację. I wiele, wiele publicznych milionów na Śląsk Wrocław.

Nowoczesna zmiana? Czyli jaka?

Czwarte środowisko to nieoczekiwanie wchodząca przebojem do KO Nowoczesna. Do walki stanąć ma radny Tadeusz Grabarek, który jako szef dolnośląskich struktur .N zadbał, by jej członkowie licznie stawili się jako kandydaci do nowej-starej partii. Zaskoczenie liczebnością struktur u niektórych polityków było tak duże, że zaczęli się (z pewnymi sukcesami) domagać weryfikacji wszystkich związanych z dawną partią Ryszarda Petru. Jednak patronat Adama Szłapki, którym może wylegitymować się Grabarek, z pewnością pomoże w odnalezieniu drogi do ucha przewodniczącego Tuska w razie gdyby sprawa miała stanąć na ostrzu noża.

Czego można spodziewać się po zwycięstwie Grabarka? Ludzie Nowoczesnej chcą by struktury powiatowe miały realną sprawczość. Największym zagrożeniem jest tu Renata Granowska, która nie tylko ośmieszyła władze partii żonglowaniem umowami koalicyjnymi. Jest również realnym obciążeniem wizerunkowym dla formacji, co potwierdziły władze partii usuwając kontrowersyjną polityczkę ze swojego grona.

Dlatego ludzie Nowoczesnej najpewniej będą chcieli doprowadzić do wymiany wiceprezydent Granowskiej na swojego człowieka, który nie będzie obciążony aferalną przeszłością. To również sposób, by pokazać sprawczość, skuteczność i zdolność do wymuszenia ustępstw na Jacku Sutryku.

Kto miałby zastąpić Granowską? Wiele mówi się o obecnym szefie urzędowego departamentu Kultury i Sportu, Jarosławie Perducie. To doświadczony w pracy samorządowej specjalista, szanowany i lubiany w instytucjach kultury. Wielokrotnie był przymierzany przez media nawet do funkcji Prezydenta Wrocławia.

Zwycięstwo Grabarka nie zmieni wiele w relacjach KO – Jacek Sutryk ale wymiana Granowskiej, gdyby zakończyła się powodzeniem – z pewnością sprawiłaby, że wielu urzędników, aktywistów, ludzi kultury i organizacji pozarządowych odetchnęłoby z ulgą.

Czy do wyścigu dołączą czarne konie?

Dla kronikarskiego porządku dodajmy, że przez część działaczy do funkcji szefowej KO we Wrocławiu przymierzana jest również Jolanta Niezgodzka, posłanka Nowoczesnej. Czy w .N się dogadają czy nie – dowiemy się w nadchodzących tygodniach.

W grze mogą pojawić się również czarne konie. W ostatnich dniach z funkcji wiceprezesa Dozamelu (spółki Skarbu Państwa) odwołany został Krzysztof Bryłka. Dziennikarze spekulują, że ma to związek z rozluźnieniem jego związków z Maurycym Graszewiczem. Bryłka nie dość, że ośmielił się wystartować w wyborach w jednym z kół przeciwko kandydatce związanej ze wspomnianym dżentelmenem, to jeszcze ośmielił się je wygrać! To zaliczka kilkudziesięciu szabel, które we wrocławskich szrankach mogą okazać się istotne.

Podobnym czarnym koniem może okazać się radny Mateusz Żak, dziś wiceszef wrocławskich struktur KO oraz pełniąca funkcję szefowej partii w mieście senator Barbara Zdrojewska. Trudno dziś jednak szacować ich szanse, tak samo jak wykluczyć i to, że wobec trudnego wyboru pojawi się ktoś nowy, kto uczyni wybór jeszcze trudniejszym.

Potrzeba się nieźle napracować, by wszystko zostało po staremu

Jak widać na tak zarysowanym planie pola bitwy – kandydatów nie brakuje. 20 lutego mija czas na formalne zgłoszenia, więc wówczas dowiemy się jak zakończy się trwający obecnie proces preselekcji kandydatów. Realny jest jednak scenariusz, w którym członkowie KO będą mieli bardzo szeroki wybór. Który może zakończyć się niedużymi różnicami w wyniku poszczególnych kandydatów. I choć w wyborach drugiej tury jak w Polsce 2050 nie będzie – może zabraknąć wyraźnego zwycięzcy.

To będzie oznaczało nie tylko słaby mandat ale również trudności ze zbudowaniem trwałego układu władzy. Ta będzie musiała być zbudowana w oparciu o egzotyczne koalicje. To oznacza wieczne dyskusje i awantury, przeciągające się w czasie decyzje. I małą sprawczość.

Dylematy słabszych graczy: Grabarek czy Granowska?

Tymczasem będziemy obserwować twarde starcie pomiędzy Renatą Granowską a Tadeuszem Grabarkiem. Kto wyjdzie z niego zwycięsko? Wiele może zależeć od Maurycego Graszewicza, który prędzej czy później musi zrozumieć, że jego szanse na zwycięstwo nie graniczą nawet z czysto matematycznymi. Czy zdecyduje się zasypać rowy podziałów z Renatą Granowską, kopane od lat? Czy też poprze Grabarka, którego dołączenie do KO próbował z wielkim wysiłkiem zablokować lub przynajmniej zmniejszyć liczebność jego drużyny?

Na podobne pytanie musi odpowiedzieć sobie środowisko kierujące polityką z kanap w gabinecie Grzegorza Schetyny.

Sutryk obstawia… wszystkich

Cichym zwycięzcą wyborów w KO jest już dziś… Jacek Sutryk. Każdy z wariantów konserwuje jego władzę i dzieli odpowiedzialność za grzechy z partią obecnej władzy. W ratuszu mogą spać spokojnie.

A co z mieszkańcami? Przecież to o ich dobro ma w tym wszystkim chodzić. Mieszkańcy niech dziś uważnie obserwują, bo salon wybiera sobie nową konfigurację. Ważne, by cały proces czytać bez upiększania i rozumieć jakie interesy stoją za poszczególnymi środowiskami.