Od kilku lat wokół systemu gospodarowania odpadami we Wrocławiu narastają pytania o przejrzystość przetargów, powiązania polityczne oraz rolę największych firm śmieciowych. To, co początkowo wyglądało na spór o ceny i organizację systemu, dziś przeradza się w poważną sprawę badana przez służby państwowe. Akcja CBA i zabezpieczenie dokumentów w wielu miejscach pokazują, że w grę mogą wchodzić znacznie poważniejsze mechanizmy niż tylko administracyjna nieudolność.
Początek alarmu: SOS Wrocław i walka o dane
Od 2022 roku ludzie związani z ruchem SOS Wrocław zwracają uwagę na problem z gospodarką odpadami w mieście. Początkowo byliśmy nieliczni, a nasz głos był lekceważony. Zamiast rzeczowej dyskusji pojawiały się ataki, próby zastraszania oraz nasyłanie organów ścigania.
Konsekwentnie wskazywaliśmy, że sytuacja budzi poważne wątpliwości, zwłaszcza że przed opinią publiczną ukrywano kluczowe dane. Gdy po nieudanym przetargu podniesiono mieszkańcom ceny do obecnej, horrendalnej wysokości, zwracaliśmy uwagę na konieczność przebudowy całego systemu oraz na pojawiające się nieprawidłowości.
Na początku ubiegłego roku grupa radnych – z udziałem Piotra Uhle, Jakuba Janasa i Jakuba Nowotarskiego – rozpoczęła kontrolę w związku z opóźnieniem przetargu oraz zamieszaniem kadrowym w spółce Ekosystem. Domagaliśmy się prawdy i dostępu do dokumentów. Najpierw spółka, a później wiceprezydent Młyńczak konsekwentnie odmawiali ich udostępnienia.
Już jako SOS Wrocław zawiadomiliśmy Najwyższą Izbę Kontroli oraz prokuraturę.
Polityka i biznes wokół odpadów
Polityką odpadową szczególnie zainteresowały się dwie polityczki z naszego regionu – Renata Granowska oraz Anna Sobolak.
W przypadku tej pierwszej pojawia się kontekst rodzinny i biznesowy. Jej mąż – poza kontrowersyjną posadą, która przynosiła dochody kosztem instytucji opiekuńczej – był prezesem klubu piłki ręcznej Śląska Wrocław. Na koszulkach tego klubu można było znaleźć logotypy sponsorów, w tym dwóch największych firm zarabiających na wrocławskich śmieciach.
Właścicielem klubu jest spółka oraz stowarzyszenie związane z najbliższym otoczeniem Renaty Granowskiej – małżeństwem Rybczaków. Agnieszka Rybczak jest radną i przewodniczącą Rady Miejskiej Wrocławia. Jej mąż – poza działalnością sportową – do niedawna był wspólnikiem Wojciecha Granowskiego w spółce importującej włoski sprzęt sportowy. Co ciekawe, sprzęt tej marki najprawdopodobniej trafi również do zawodowego Śląska Wrocław w piłce nożnej.
Z kolei Anna Sobolak, posłanka z okolic Wrocławia, była bardzo aktywna w sprawach związanych z branżą odpadową i podejmowała interwencje dotyczące obszarów zainteresowania firm śmieciowych. Jednocześnie jej mąż przez wiele lat pełnił funkcję wiceprezesa miejskiej spółki Ekosystem, która organizuje przetargi na odbiór odpadów we Wrocławiu.
Jak informowała niedawno „Gazeta Wyborcza”, już po zakończeniu pracy w spółce wystawiał faktury jednej z firm, które wygrywają przetargi na odbiór odpadów w mieście. Faktury opiewały na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Pytana o tę sytuację posłanka odpowiadała retorycznie: „To co, cieciem ma być?”.
Presja, zawiadomienia i próby uciszania sprawy
W tym czasie wszyscy zainteresowani twardo trzymali wspólną linię. Spółka zawiadomiła prokuraturę, twierdząc, że radny Piotr Uhle – domagający się dostępu do informacji – utrudnia przetarg.
Sygnalistkę, która informowała o ryzykach w przetargu nie tylko zwolniono z pracy, ale również skierowano wobec niej organy ścigania. Klub Śląsk Wrocław – piłka ręczna – przestał eksponować logotypy spółek śmieciowych, a wielu obserwatorów uznało, że sprawa została wyciszona.
Akcja CBA i początek śledztwa
Tymczasem sprawa eksplodowała miejskim politykom w twarz. Centralne Biuro Antykorupcyjne wraz z Prokuraturą Krajową przeprowadziło szeroko zakrojoną akcję. W ponad dwudziestu lokalizacjach zabezpieczono duże ilości dokumentów oraz nośników danych.
To bardzo poważna operacja. Tego typu działania nie są podejmowane w ciemno. Służby wchodzą w tak szeroką akcję dopiero wtedy, gdy istnieją mocne podstawy i rozbudowana wiedza operacyjna. Zabezpieczone materiały mają teraz zostać uzupełnione o materiał dowodowy.
Kolejne etapy postępowania to przesłuchania, ewentualne zarzuty oraz – w dalszej perspektywie – skierowanie aktu oskarżenia do sądu.
Kto znalazł się w kręgu zainteresowania służb
Z zakresu działań można wnioskować, że dokumenty musiał udostępniać Paweł Karpiński, prezes Ekosystemu, a także największe spółki śmieciowe działające w mieście.
W licznych publikacjach pojawia się również nazwisko posłanki Sobolak wraz z mężem. Z kolei wizyta CBA w klubie Śląsk Wrocław – piłka ręczna – prowadzi do przypuszczeń, że interesy małżeństwa Granowskich oraz Rybczaków także znalazły się pod lupą śledczych.
Mechanizm politycznego parasola
Jak taki układ mógł funkcjonować we Wrocławiu? Jednym z powodów jest fakt, że część wspomnianych osób pełni ważne funkcje polityczne, które dają realny wpływ na funkcjonowanie instytucji publicznych.
Wiceprezydent Renata Granowska – poza silną pozycją w urzędzie – dysponuje również zapleczem w Radzie Miejskiej. Choć sama nie jest radną, wpływ ten realizuje poprzez przewodniczącego klubu radnych Koalicji Obywatelskiej – Roberta Leszczyńskiego.
To on miał być wykonawcą politycznej woli zaplecza ratusza. Wzmocniony pozycją swojej politycznej patronki wykorzystywał wszystkie dostępne metody, by zdyscyplinować radnych wybranych z list Koalicji Obywatelskiej. Dzięki temu władze miasta mogły liczyć na stabilną większość nawet przy najbardziej kontrowersyjnych decyzjach.
W takim układzie spokojni mogli być również ci, którzy zarabiali ogromne pieniądze na wrocławskim systemie gospodarowania odpadami.
Polityczne zależności i stanowiska
Jednak każdemu wiernemu żołnierzowi należy się zapłata. Czy dlatego żona Roberta Leszczyńskiego otrzymała niedawno intratne stanowisko w Starostwie Powiatowym?
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden element tej układanki. Starosta powiatu był wcześniej społecznym asystentem posłanki Anny Sobolak – tej samej, której mąż zarabiał duże pieniądze na firmach śmieciowych obsługujących Wrocław, a wcześniej współorganizował przetargi na odbiór odpadów.
Leszczyński nie poszedł w ślady Sobolak i nie zapytał publicznie, czy jego żona „ma być cieciem”. Stwierdził natomiast, że ujawnienie sprawy to próba politycznego ataku na jego osobę.
Przetarg jako złoty interes
Dziś wiemy, że przeciągający się przetarg jest znakomitym interesem dla firm śmieciowych. Zarabiają one ogromne pieniądze na chaosie i nieudolności wrocławskiej administracji.
Skala tej nieudolności jest na tyle spektakularna, że coraz częściej pojawia się pytanie: czy był to jedynie brak kompetencji, czy też celowy sabotaż systemu?
Czy Wrocław stanie się symbolem afery?
Na szczęście wymiar sprawiedliwości zaczął działać, a młyny sprawiedliwości powoli zaczęły mielić. Sprawa nie zakończy się szybko. Należy spodziewać się kolejnych jej etapów i nowych informacji o niepokojących powiązaniach biznesu, polityki i publicznych pieniędzy.
Pojawia się jednak pytanie o skalę problemu. Czy okaże się, że Wrocław – niczym Palermo – stanie się symbolem powiązań o charakterze mafijnym?
Niektórzy z bohaterów tej afery starają się dziś o kierownicze funkcje i wpływy w rządzącej Koalicji Obywatelskiej. Jeśli zdobędą realną władzę w strukturach partii, pojawia się obawa, że „śmieciowa ośmiornica” jeszcze mocniej oplącze miasto.
Odpowiedź na to pytanie poznamy już wkrótce.

