Sobótka przed drugą turą: obywatele kontra partyjna machina
W niedzielę, 20 września, mieszkańcy gminy Sobótka zdecydują, kto przez najbliższe dwa i pół roku będzie kierował urzędem. To starcie, które wykracza poza lokalne podwórko – bo choć na kartach wyborczych znajdą się dwa nazwiska, w tle rozgrywa się coś więcej: pytanie, czy niezależna, oddolna polityka jest w stanie przebić się przez zorganizowaną machinę partyjną.
Wyniki, które dają do myślenia
Pierwsza tura należała do Marceli Hryniak-Bereżnickiej, radnej miejskiej i jednej z twarzy inicjatywy referendalnej sprzed lat, która zebrała ponad 36% głosów – blisko 1500 poparć. Grzegorz Waksmundzki, kandydat związany ze środowiskiem Koalicji Obywatelskiej, uzyskał około 28%. Trzecie miejsce zajął Mateusz Jędra, emerytowany sztangista i działacz sportowy z ponad 900 głosami – i to właśnie jego poparcie dla Waksmundzkiego w sztabie KO przyjęto z ulgą, bo teoretycznie domyka drugiej turze arytmetykę.
Teoretycznie. Bo druga tura rządzi się własnymi prawami, a mobilizacja elektoratu wokół kandydatki niezależnej bywa trudniejsza do przewidzenia niż proste sumowanie głosów.
Dwie różne opowieści o samorządzie
Hryniak-Bereżnicka konsekwentnie unika wielkich obietnic. W swoich wypowiedziach podkreśla, że priorytetem jest uporządkowanie pracy urzędu, przygotowanie budżetu na 2027 rok, kontynuacja rozpoczętych inwestycji oraz decyzje dotyczące oczyszczalni ścieków i jakości wody. To język praktyka, nie showmana – i sama przyznaje, że nie chce obiecywać „krainy mlekiem i miodem płynącej”. Deklaruje też zmianę stylu zarządzania: jawny kalendarz burmistrza, koniec z zamkniętymi spotkaniami, równe traktowanie wszystkich radnych niezależnie od tego, czy są „swoi”, czy „obcy”.
Po drugiej stronie stoi kandydat wspierany przez pełną strukturę partyjną – zaangażowali się w kampanię zarówno radni gminni i miejscy, jak i politycy szczebla regionalnego. To zresztą jeden z wątków, które wracają w lokalnej debacie: skala billboardów i banerów kandydata KO w całej gminie budzi pytania o źródła finansowania kampanii, a sama jej intensywność stała się tematem komentarzy mieszkańców.
Każdy wyborca musi również zadać sobie pytanie czy obiecywany niekończący się strumień państwowych i wojewódzkich pieniędzy, który ma iść za kandydatem partii władzy ma szansę się urzeczywistnić. Pamiętajmy o nieoficjalnym zawołaniu tej formacji: CÓŻ SZKODZI OBIECAĆ.
Debata, której nie będzie
Symbolicznym elementem ostatnich dni kampanii stał się spór o formułę debaty. Hryniak-Bereżnicka zadeklarowała pełną dostępność na spotkanie z bezpośrednim udziałem mieszkańców – z wyjątkiem piątkowego wieczoru. Kontrkandydat, mimo wcześniejszego przyjęcia zaproszenia, nie znalazł czasu w kalendarzu. Ostatecznie odbędzie się jedynie debata radiowa, ze zdalnie przesyłanymi pytaniami słuchaczy – bez bezpośredniej konfrontacji z wyborcami na sali.
Co mówią komentarze
Lokalna dyskusja internetowa wokół wyborów jest, jak to zwykle bywa, mocno spolaryzowana – część głosów sprowadza się do anonimowych przytyków partyjnych i niepotwierdzonych plotek, inne bezpośrednio stawiają pytanie, komu i dlaczego opłaca się utrzymanie status quo w gminie. Powtarzającym się motywem jest sprzeciw wobec „upartyjnienia” stanowiska burmistrza i obawa, że zwycięstwo kandydata KO oznaczać będzie powrót dawnych układów – tylko w nowej odsłonie. Z drugiej strony pojawiają się głosy podważające kompetencje kandydatki niezależnej i przypominające jej dotychczasowe zaangażowanie społeczne jako atut, nie przeszkodę.
Stawka na niedzielę
Dla Koalicji Obywatelskiej ta druga tura to gra o coś więcej niż jeden fotel burmistrza – to test siły partyjnej struktury w mniejszej gminie, gdzie dotąd rządziły bardziej lokalne układy niż centralowa polityka. Dla mieszkańców Sobótki to z kolei pytanie, czy warto dać kredyt zaufania kandydatce, która nie ma za sobą partyjnego zaplecza, ale ma za to kilkuletnią historię pracy u podstaw – i czy chcą przełamać schemat, w którym o władzy lokalnej decydują bilbordy i partyjny desant, a nie codzienna, żmudna praca w radzie.
Rozstrzygnie się również pytanie czy mieszkańcy postawią kropkę nad “i” oraz dokonają prawdziwej, obywatelskiej zmiany we własnej gminie.
Wybory odbędą się w najbliższą niedzielę.

