Wrocław nie jest gorszy od Krakowa. Zacznijmy zbiórkę podpisów elektronicznie

Piotr Uhle

Chcesz poprzeć obywatelski projekt uchwały we Wrocławiu? Musisz znaleźć członka komitetu z teczką, papierową listą i długopisem, podpisać się własnoręcznie i mieć nadzieję, że nikt się nie pomyli przy przepisywaniu lub sprawdzaniu danych. W 2026 roku.

Kraków rozwiązał ten problem pięć lat temu. Od 2021 roku krakowianie mogą poprzeć obywatelską inicjatywę uchwałodawczą przez internet – profilem zaufanym, podpisem kwalifikowanym albo e-dowodem. Bez wychodzenia z domu, bez umawiania się z komitetem, bez ryzyka, że lista zaginie albo ktoś źle odczyta czyjeś nazwisko.

Wrocław może dogonić XXI wiek

Dwa tygodnie temu złożyłem na ręce Przewodniczącej Rady Miejskiej Wrocławia projekt uchwały, który wprowadza dokładnie takie rozwiązanie u nas. Elektroniczne zbieranie podpisów pod obywatelskimi projektami uchwał – jako dodatkową opcję obok listy papierowej, nie zamiast niej. Kto woli papier, wciąż będzie mógł podpisać się papierowo. Kto woli internet, dostanie taką możliwość.

To rozwiązanie ma znaczenie nie dla urzędników, tylko dla ludzi, którzy dziś praktycznie nie mogą skorzystać z obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej: pracujących w nietypowych godzinach, rodziców małych dzieci, osób z niepełnosprawnościami ograniczającymi mobilność, mieszkańców czasowo przebywających poza miastem. Dla nich papierowa lista to nie formalność – to realna bariera.

Ile to kosztowało w Krakowie?

Zapytałem Urząd Miasta Krakowa wprost: ile to kosztowało i czy w ogóle działa. Odpowiedź przyszła na piśmie.

Wdrożenie systemu do elektronicznego zbierania podpisów kosztowało Kraków 163 282,50 zł – jednorazowo, rozłożone na dwa lata (2021–2022). To nie jest budowa osobnego systemu od zera, tylko rozbudowa istniejącego Biuletynu Informacji Publicznej. Kosztów utrzymania nie da się nawet wydzielić – „zatapiają się” w normalnych kosztach utrzymania BIP, czyli praktycznie nic nie kosztują osobno. A przez pięć lat działania nie odnotowano ani jednej awarii samego systemu.

I co najważniejsze – ludzie z tego korzystają. Od 2021 roku Krakowianie przeprowadzili przez ten system 17 obywatelskich inicjatyw uchwałodawczych, zbierając łącznie ponad 14 200 podpisów elektronicznych. Rekordzistka – inicjatywa w sprawie uchylenia Strefy Czystego Transportu – zebrała 7220 podpisów, ponad 24-krotność wymaganego minimum. To nie jest martwy przepis. To realne narzędzie, z którego mieszkańcy faktycznie korzystają, kiedy coś ich naprawdę obchodzi.

Tani, sprawdzony, bezawaryjny mechanizm, funkcjonujący od pięciu lat w drugim największym mieście Polski. Trudno o lepszy argument, że Wrocław powinien mieć to samo.

Łatki zamiast reformy

Od dawna słyszymy, że Statut Wrocławia doczeka się kompleksowej zmiany – nowoczesnej, przemyślanej, na miarę miasta, które chce uchodzić za jedno z najbardziej rozwiniętych w Polsce. Czekaliśmy. Cierpliwie.

To, co ostatecznie trafiło pod obrady, to punktowe, mało istotne poprawki – łatki, a nie reforma. Rozumiem, że duże zmiany wymagają czasu. Nie rozumiem, dlaczego mieszkańcy mają czekać na „kiedyś”, skoro konkretny, sprawdzony w innym dużym mieście problem można rozwiązać już teraz, jedną uchwałą, bez czekania na wielki projekt, który wciąż nie nadchodzi. Dlatego działam tu i teraz.

Już w październiku Wrocław może być bardziej przyjazny mieszkańcom

Projekt trafi teraz do zaopiniowania przez komisje i kluby radnych, a następnie pod obrady sesji Rady Miejskiej. Będę informował na bieżąco o postępach prac – i liczę na to, że mieszkanki i mieszkańcy Wrocławia dadzą znać swoim radnym, że to rozwiązanie jest im potrzebne.

Wrocław nie musi wymyślać koła na nowo. Wystarczy przestać być ostatni w kolejce po dobre pomysły.

Piotr Uhle, radny Rady Miejskiej Wrocławia