Ratusz otwiera szampana. Już dawno we Wrocławiu tak wiele nie zależało od tak niewielu. W najlepsze trwają układanki w Koalicji Obywatelskiej. Mamy poniedziałek, a nie ucichł huk wystrzelonych korków z butelek szampana we wrocławskim ratuszu. Anna Sobolak wycofała się z kandydowania na szefową miejskich struktur KO i zdecydowała się o poparciu urzędowego pupilka — Roberta Leszczyńskiego. Razem mogą liczyć na sto kilkadziesiąt głosów i zająć istotną pozycję w walce o zwycięstwo. To pierwszy ruch jednoczący frakcje Śmieciowych Królowych (Granowskiej i Sobolak) z frakcją urzędniczą.

Władza lubi spokój

To dobry znak dla wszystkich, których cieszy ekipa, która czerpie szerokimi strumieniami korzyści z władzy we Wrocławiu. Dla wszystkich, którzy bezrefleksyjnie poparli przekazanie następnych 30 mln zł na Śląsk Wrocław, popierają niepobieranie należytej kontrybucji od spekulantów na rynku patodeweloperskim, tworzą szklarniowe warunki do rozwoju prywatnych firm śmieciowych i wspierają panoszącą się po mieście i wszechobecną kolesiozę.

Kanapy wracają do gry

Czy Leszczyński uzyska poparcie kanap w gabinecie Grzegorza Schetyny przy ul. Ofiar Oświęcimskich? Póki co oficjalnym kandydatem na szefa wrocławskich struktur KO jest Jarosław Duda-Latoszewski. Kiedyś członek rządu i europoseł, dziś prezes wojewódzkiego DOLMED-u, który obrusza się, gdy ktoś nazwie go kierownikiem przychodni. Po odsunięciu środowiska kanapowego od wpływów w piłkarskim Śląsku Wrocław na pewno połączenie sił ze stronnictwem ratuszowym będzie trudne, ale nie niemożliwe. Sto kilkadziesiąt głosów Leszczyńskiego i 30–40 Dudy to poważna zaliczka do starcia, które nadchodzi wielkimi krokami.

Dwór się kruszy

Czy taka liczba głosów wystarczy? Na pewno będzie łatwiej wobec podziału w dawnym środowisku Jarosa. Od wiceministra w rządzie Donalda Tuska odwróciło się wielu wiernych mu przez lata działaczy. Kością niezgody była polityka szarej eminencji na dworze Jarosa, czyli Maurycego Graszewicza. Ten, zamiast pozyskiwać poparcie dla swojego pryncypała, to je trwonił angażując się w konflikty, obrażając się i przede wszystkim nieustannie intrygując.

Bunt Bryłki

Punktem przełomowym było zerwanie się spod kontroli Graszewicza Krzysztofa Bryłki, który pokazał, że posiada własną pozycję w partii. Nie dość, że nie pozwolił wymienić się w kole na osobę z otoczenia rodzinno-towarzyskiego Graszewicza, to zgłosił swoją kandydaturę na szefa KO we Wrocławiu. Bryłka to były szef koła Wrocław w Nowoczesnej, bez sukcesów ubiegał się o mandat poselski. Po przejściu do Platformy był identyfikowany z Jarosem.

Jaros gra va banque

Według coraz częściej pojawiających się informacji w sztabie Jarosa zrozumieli już, że wystawianie Graszewicza byłoby strategicznym błędem i obnażyłoby słabość środowiska. Dlatego otoczenie wiceministra z Wrocławia podjęło decyzję o zmianie kandydata. Jednak nie chodzi o logiczną — wydawać by się mogło — decyzję o zakopaniu topora wojennego i poparcie Bryłki, a start… samego Michała Jarosa.

Jaros, mimo poniesionych strat, w partii jest nadal popularny. Ostro wypowiada się o polityce miejskiej, jednak w poglądzie na współpracę z magistratem osamotniony przez radnych wybranych z list ułożonych mu przez Graszewicza. Czy wystarczy mu głosów, by przegonić ewentualny sojusz Leszczyńskiego i Dudy? Z pewnością dużo łatwiej byłoby, gdyby nie to, że jego środowisko będzie miało dwóch kandydatów — jego samego i Bryłkę. Wygląda na to, że w związku z tym wypadają z gry o najwyższe stawki, choć Jaros zarejestrował swoją kandydaturę tylko na poziomie regionalnym. Jak będzie ostatecznie? Dowiemy się w najbliższych dniach.

Cichy gracz z Nowoczesnej

Wszystkiemu przygląda się z pewnego dystansu Tadeusz Grabarek, który ogłosił swoje ambicje powalczenia nie tylko o Wrocław, ale również o cały Dolny Śląsk. Grabarek często mówi o sobie, że jest maksymalistą i wieść gminna niesie, że do partii wstąpił z niemałą liczbą członków Nowoczesnej. Ci członkowie to osoby w większości dość niedawno przyjęte do partii, są więc zaangażowani, mają opłacone składki członkowskie i zapewne licznie wezmą udział w wyborach.

Dlatego mniej istotne wydają się krytyczne wobec Platformy Obywatelskiej i Jacka Sutryka wypowiedzi Grabarka, które wypominają mu media. Bardziej istotne jest to, czy aktyw Nowoczesnej nie podzieli się na ostatniej prostej. Gdy dobrze przyłoży się ucho tu i tam, to słyszymy, że chrapkę na funkcję szefowej miejskich struktur miała posłanka z Nowoczesnej, Jolanta Niezgodzka. Lider formacji raczej nie popiera jej ambicji, bo na niedzielnym dwudziestopięcioleciu KO Grabarek wystąpił w otoczeniu innych kobiet samorządu — Magdaleny Razik-Trziszki oraz Magdaleny Piaseckiej.

Podsumowanie: wybory, które pokażą układ sił

Wybory w miejskiej Koalicji Obywatelskiej we Wrocławiu zapowiadają się nie jako starcie programów, lecz test realnych wpływów i zdolności mobilizacji partyjnego zaplecza. Nie dajmy się jednak zwieść – waga tych wyborów dla dalszego funkcjonowania miasta jest pierwszorzędna i wyznaczy dynamikę prac Rady Miejskiej Wrocławia, w której KO nadal ma samodzielną większość.

Z jednej strony widać konsolidację środowisk związanych z ratuszem i administracją miejską, z drugiej — wyraźne pęknięcie w obozie Michała Jarosa. W tle pozostaje Nowoczesna z własnymi ambicjami i potencjałem organizacyjnym. Najbliższe tygodnie pokażą, czy decydująca okaże się logika jednoczenia frakcji wokół władzy, czy też mobilizacja partyjnych struktur przeciwko niej. Jedno jest pewne — wynik tych wyborów będzie miał znaczenie nie tylko dla lokalnych struktur KO, ale dla całego układu politycznego we Wrocławiu.

Z całą pewnością czeka nas jeszcze wiele zwrotów akcji, dlatego zachęcamy do śledzenia naszej strony!