„Nieudolność, czy sabotaż?” Wrocławska afera śmieciowa i podwyżka do 55 zł

Ponad pół miliarda złotych wydanych bez konkurencyjnego przetargu, najwyższe opłaty za śmieci wśród dużych miast oraz pytania o odpowiedzialność za wielomiesięczny paraliż postępowań. O tych problemach gospodarki odpadami we Wrocławiu mówił przewodniczący SOS Wrocław i radny miejski Piotr Uhle w programie Echo24. Rozmowa była podsumowaniem tematów, które od wielu miesięcy opisujemy na łamach SOS Wrocław.

Przetarg trwa już półtora roku

Uhle przypomniał, że przetarg na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych ogłoszono z opóźnieniem 12 marca 2025 roku i do dziś nie udało się go rozstrzygnąć. W tym czasie miasto zawarło kolejne umowy z wolnej ręki, w trybie niekonkurencyjnym, na łączną kwotę przekraczającą pół miliarda złotych. Jak pisaliśmy w tekście „Pół miliarda bez przetargu na śmieci, 407 dni paraliżu”, radni Koalicji Obywatelskiej odrzucili wcześniej wniosek o powołanie komisji doraźnej, która miała zbadać przyczyny tego paraliżu.

W studiu radny zwrócił uwagę na fakt, który jego zdaniem trudno wytłumaczyć przypadkiem – „przez cały ten czas spółka Ekosystem nie wygrała ani jednego postępowania czy przed Krajową Izbą Odwoławczą, czy przed właściwym sądem w Warszawie”. Jako przyczyny wskazywał niedostarczanie dokumentów i niekompetencję prawnika reprezentującego spółkę. Więcej o mechanizmie tych porażek sądowych pisaliśmy w artykule „Kompromitujący rok nieudolności – afera śmieciowa”.

„Czy to nieudolność, czy sabotaż?”

To pytanie Uhle postawił wprost na antenie, dodając, że na obecnym stanie rzeczy korzystają firmy realizujące zlecenia bez konkurencji, po cenach wyższych niż wynikałoby to z przetargu. Podkreślił, że te same podmioty w innych miastach pobierają nawet dwukrotnie mniej za te same frakcje odpadów – „my de facto finansujemy inne miasta”.

Przypomniał też, że w październiku ubiegłego roku złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie możliwego wpływu na przebieg przetargu i zawierania umów z wolnej ręki – temat opisywany już w tekście „Afera śmieciowa we Wrocławiu: 40 milionów strat i zawiadomienie do prokuratury”. Poinformował, że Prokuratura Krajowa i CBA przeprowadziły w tej sprawie czynności w kilkunastu miejscach we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku, zabezpieczając dokumenty.

Od września najdroższe śmieci w Polsce

Od 1 września mieszkańcy zapłacą 55 zł miesięcznie od osoby za odbiór posegregowanych odpadów – podwyżka o blisko 40 procent. Uhle stwierdził, że wśród dużych miast rozliczających się od mieszkańca „są to najdroższe śmieci w Polsce”, i przywołał przykłady: Jelenia Góra 53 zł, Wołów 52 zł, Brzeg Dolny i Strzelin po 50 zł. Zwrócił uwagę, że miasta o zbliżonej liczbie mieszkańców mają stawki nawet o 20–25 zł niższe, a przy tym – w przeciwieństwie do Wrocławia – budują własne sortownie i instalacje.

Radny przypomniał, że obietnice budowy własnych instalacji padały już w 2022 roku, a mimo to nawet rozbudowa kompostownika nie osiągnęła zakładanej przepustowości ponad 20 tysięcy ton rocznie.

Uszczelnienie systemu i własne instalacje

Jako działania naprawcze Uhle wymienił: natychmiastowe rozstrzygnięcie przetargu, uszczelnienie systemu opłat (z ponad 800 tysięcy potencjalnych płatników zarejestrowanych jest jedynie 650 tysięcy), budowę własnych instalacji do zagospodarowania odpadów w perspektywie kilkuletniej oraz lepszą edukację mieszkańców w zakresie segregacji. Do 16 sierpnia trwa ankieta dotycząca nieruchomości niezamieszkałych, której wyniki mają kluczowe znaczenie dla kształtu przetargu.

Biała księga wrocławskich patologii

Pytany o dalsze plany, Uhle zapowiedział, że jego środowisko koncentruje się na opracowaniu białej księgi wrocławskich patologii z ostatnich ośmiu lat rządów prezydenta Jacka Sutryka i Koalicji Obywatelskiej, we współpracy z partiami opozycyjnymi i organizacjami społecznymi. Ocenił, że „być może to będzie ostatnia szansa na to, żeby w sposób zdecydowany zmienić kierunek, w jakim zmierza miasto”.

Całą rozmowę można obejrzeć na kanale Echo 24: youtube.com/watch?v=_35lBDRZ1_k.