Rower czy motocykl? Wrocław musi uporządkować elektryczne jednoślady

Magdalena Gajewska-Królicka

Na ulicach Wrocławia coraz częściej spotykamy pojazdy elektryczne, które trudno jednoznacznie zakwalifikować. Rower? Motorower? Hulajnoga? A może coś, co tylko z wyglądu przypomina rower, ale możliwościami jest już zupełnie innym pojazdem?

To kwestia bezpieczeństwa mieszkańców, a nie hipotetyczna dyskusja. Problem jest realny i widoczny. Na wrocławskich drogach i ścieżkach rowerowych pojawiają się elektryczne jednoślady, których parametry zdecydowanie wykraczają poza to, co powinien oferować legalny rower elektryczny. Są pojazdy wyposażone w manetki gazu, pozwalające na jazdę bez pedałowania, rozwijające znaczne prędkości i ważące zdecydowanie więcej niż klasyczny rower.

Ich użytkownicy często poruszają się jednak tak, jakby nadal jechali zwykłym rowerem. I właśnie tutaj pojawia się problem.

Nie można udawać, że każdy elektryk jest rowerem

Legalny rower elektryczny jest rowerem. Ma określone parametry, a jego silnik ma wspomagać jazdę, a nie zastępować ją w całości. Tymczasem na rynku dostępne są pojazdy, które wizualnie przypominają rowery elektryczne, choć ich możliwości znacznie wykraczają poza ustawową definicję roweru.

To nie jest niewinna różnica techniczna. Jeżeli pojazd może osiągać prędkości właściwe dla motoroweru, ma manetkę gazu i może poruszać się bez pedałowania, to nie powinien korzystać z drogi rowerowej na takich samych zasadach jak zwykły rower. Nie można mieć jednocześnie osiągów motoru i praw rowerzysty. A jednak właśnie z takimi sytuacjami spotykamy się również we Wrocławiu.

Policjanci podczas kontroli ujawniali już pojazdy, które tylko przypominały rowery elektryczne, a w rzeczywistości ze względu na swoje parametry nie spełniały wymogów przewidzianych dla rowerów. W jednym z przypadków kontrolowany jednoślad wyposażony był w manetkę przyspieszenia, nie posiadał pedałów i mógł rozwijać prędkość znacznie przekraczającą dopuszczalną dla roweru elektrycznego.

Statystyki pokazują, że problem jest realny i dotyczy również Wrocławia. Od stycznia do końca października 2025 roku na Dolnym Śląsku odnotowano 55 wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych, wobec 48 w analogicznym okresie 2024 roku i 41 w 2023 roku. W samym Wrocławiu i powiecie wrocławskim w 2025 roku w wypadkach z udziałem rowerzystów zginęły dwie osoby. Jednocześnie podczas policyjnej akcji „Elektryczny Rower i Hulajnoga” na Dolnym Śląsku skontrolowano blisko 700 uczestników ruchu i ujawniono niemal 500 wykroczeń. W przypadku hulajnóg najczęściej dotyczyły one przekraczania dozwolonej prędkości i niestosowania się do sygnalizacji świetlnej. To pokazuje, że potrzebne są regularne, skuteczne kontrole – również parametrów technicznych elektrycznych jednośladów – oraz zdecydowane egzekwowanie przepisów, zanim kolejny niebezpieczny przejazd zakończy się tragedią.

Jak widać nie mamy do czynienia z hipotetycznym problemem. To dzieje się tu i teraz – na ulicach naszego miasta, a chodzi o bezpieczeństwo mieszkańców.

Droga rowerowa nie jest miejscem dla motocykli udających rowery

Wrocławianie korzystający z dróg rowerowych mają prawo oczekiwać bezpieczeństwa. Na tej samej trasie mogą spotkać się dziecko jadące swoim pierwszym rowerem, senior korzystający z legalnego e-bike’a, osoba jadąca rekreacyjnie oraz użytkownik hulajnogi.

Wszyscy mają prawo czuć się tam bezpiecznie. Nie można więc pozwalać, aby obok nich poruszały się ciężkie i szybkie pojazdy, które możliwościami przypominają motorowery, a mimo to korzystają z infrastruktury przeznaczonej dla rowerów.

Problemem jest nie tylko sprzęt, ale także zachowanie

Nielegalne lub niewłaściwie zmodyfikowane jednoślady to tylko część problemu. Drugą jest sposób, w jaki część użytkowników korzysta z miejskiej infrastruktury. Jazda po chodnikach. Przejeżdżanie przez przejścia dla pieszych. Ignorowanie sygnalizacji. Jazda pod prąd. Nadmierna prędkość. To nie są drobne przewinienia. Każde z takich zachowań może doprowadzić do wypadku.

Wrocławska policja podczas specjalnych działań kontrolnych dotyczących elektrycznych rowerów i hulajnóg ujawniła ponad sto wykroczeń. To pokazuje, że problem nie sprowadza się do kilku przypadkowych osób. Oczywiście zdecydowana większość rowerzystów i użytkowników hulajnóg korzysta z nich odpowiedzialnie. Ale właśnie dlatego nie można pozwolić, aby łamanie przepisów stało się czymś powszechnie akceptowanym.

Hulajnogi – wygodny transport, ale także problem dla pieszych

Hulajnogi elektryczne na stałe wpisały się w przestrzeń Wrocławia. Dla wielu mieszkańców są wygodnym sposobem przemieszczania się. Niestety dla pieszych ich obecność często oznacza również problemy. Hulajnogi zostawiane na środku chodnika – przy przejściach, na przystankach, w losowych  miejscach infrastruktury publicznej, w których blokują przejście.

Dla zdrowej i sprawnej osoby jest to problem. Dla osoby z niepełnosprawnością wzroku, osoby poruszającej się na wózku, seniora czy rodzica z dziecięcym wózkiem może oznaczać realną przeszkodę. Przestrzeń publiczna nie może być podporządkowana wygodzie jednego użytkownika kosztem wszystkich pozostałych. Jeżeli firma zarabia na udostępnianiu tysięcy pojazdów w mieście, musi również ponosić odpowiedzialność za to, jak te pojazdy funkcjonują w przestrzeni publicznej. Nie może być tak, że operator zarabia na każdym przejeździe, a problem źle zaparkowanych hulajnóg pozostaje problemem mieszkańców i miasta.

Inne miasta już działają

W wielu europejskich i amerykańskich miastach zasady korzystania z hulajnóg elektrycznych i rowerów współdzielonych są już ściśle regulowane. Paryż zakazał parkowania hulajnóg na chodnikach i ograniczył liczbę operatorów, Helsinki wprowadziły dynamiczne limity prędkości oraz nocne ograniczenia korzystania z hulajnóg, Oslo zmniejszyło flotę z ponad 25 tys. do ok. 8 tys. pojazdów, a Kopenhaga i Sztokholm ograniczyły liczbę operatorów. Barcelona wprowadziła wysokie mandaty za łamanie zasad, San Francisco i Seattle stosują limity flot, geofencing i rygorystyczne systemy pozwoleń, a Bruksela wymaga od operatorów szybkiego usuwania źle zaparkowanych pojazdów. Madryt, wobec nieskutecznego egzekwowania zasad bezpieczeństwa i parkowania, zdecydował się nawet zawiesić wynajem hulajnóg przez aplikacje.

Wrocław nie musi wymyślać rozwiązań od podstaw. Jak widać, w wielu miastach na Świecie zasady dotyczące hulajnóg i innych pojazdów współdzielonych są znacznie bardziej zdecydowane:

  • Są obowiązkowe miejsca parkowania,
  • Są ograniczenia liczby pojazdów,
  • Są strefy, w których hulajnogi automatycznie zwalniają,
  • Są systemy geofencingu, które uniemożliwiają zakończenie przejazdu w niedozwolonym miejscu,
  • Są kary dla operatorów.

W sytuacji, gdy firma nie przestrzega zasad, może stracić możliwość prowadzenia działalności. To nie jest walka z nowoczesnością. To jest zarządzanie miastem.

Wrocław potrzebuje zdecydowanej reakcji

Dzisiaj problemem jest skuteczne egzekwowanie przepisów oraz niedostateczne odgórne działanie w celu wprowadzenia zasad. Dlatego już dzisiaj potrzebujemy regularnych kontroli elektrycznych jednośladów, szczególnie tych, których parametry budzą uzasadnione wątpliwości.

Potrzebujemy zdecydowanej reakcji na nielegalne modyfikacje.

Potrzebujemy skuteczniejszego nadzoru nad hulajnogami.

Potrzebujemy jasnych zasad parkowania.

Potrzebujemy odpowiedzialności operatorów.

Potrzebujemy również współpracy miasta, policji i straży miejskiej.

Nie można czekać, aż wydarzy się poważny wypadek, żeby zacząć traktować problem poważnie.

Bezpieczeństwo w przestrzeni publicznej powinno być ważniejsze niż wygoda użytkownika czy interes operatora… Wrocław jest miastem, w którym ludzie mają prawo korzystać z rowerów, hulajnóg i innych form nowoczesnego transportu. Ale mają też prawo do bezpiecznych chodników, dróg rowerowych i ulic. Te prawa nie powinny się wzajemnie wykluczać.

Trzeba skończyć z pobłażaniem dla pojazdów, które udają rowery, choć ich parametry wskazują na zupełnie inną kategorię. Trzeba uporządkować funkcjonowanie hulajnóg w przestrzeni publicznej. Trzeba pociągnąć operatorów do odpowiedzialności za chaos, który powstaje w związku z ich działalnością.

I przede wszystkim trzeba zacząć traktować bezpieczeństwo mieszkańców jako priorytet.

Rower elektryczny – tak!  Hulajnoga – tak! Nowoczesna mobilność – zdecydowanie tak! Ale nie może być zgody na sytuację, w której motocykl udaje rower, a chodnik staje się parkingiem dla hulajnóg. Nowoczesne miasto to nie miasto bez zasad. To miasto, które potrafi jasno wyznaczyć granice i konsekwentnie ich przestrzegać. Wrocław powinien zrobić to teraz.