Pierwsza praca dla Grzegorza Romana: wyjaśnić aferę śmieciową

Nowy wiceprezydent Wrocławia z ramienia Koalicji Obywatelskiej, Grzegorz Roman, dostał konkretną tekę i konkretne zadanie. Pierwsze z sześciu prac, które dla niego przygotowaliśmy, jest zarazem najpilniejsze: wyjaśnienie afery śmieciowej, która od ponad roku paraliżuje jeden z najdroższych systemów komunalnych w Polsce. Czas na działania, prawdę i odpowiedzi – dość mącenia wody i stawiania zasłon dymnych.

424 dni, pół miliarda, żaden przetarg nierozstrzygnięty

Wrocław ma problem z odpadami od dawna. Ale to, co dzieje się od marca 2025 roku, przekracza wszelkie dotychczasowe standardy nieudolności. Miejska spółka Ekosystem ogłosiła przetargi na odbiór, transport i zagospodarowanie odpadów w sześciu sektorach miasta o łącznej wartości ponad miliarda złotych. Od ogłoszenia przetargu 12 marca 2025 roku minęło już 424 dni – żaden z przetargów nie został rozstrzygnięty. Zaplanowane na 7 maja otwarcie ofert nie odbyło się. Ekosystem przesunął je na koniec maja. Jeśli pojawią się kolejne odwołania – a historia nie napawa optymizmem – termin znów się oddali.

W tym czasie miasto trzykrotnie ratowało się umowami z wolnej ręki: w czerwcu 2025 roku za około 136 mln zł, w październiku za 192 mln zł, a w marcu 2026 roku za 204 mln zł. Łącznie ponad pół miliarda złotych trafiło do firm śmieciowych bez konkurencyjnego trybu, bez kar za nieosiągnięcie poziomów recyklingu i bez ujawnienia szczegółów mieszkańcom.

Tryb z wolnej ręki jest prawnie zarezerwowany dla sytuacji wyjątkowych i niemożliwych do przewidzenia. We Wrocławiu, gdzie odwołania towarzyszą każdemu przetargowi od kilkunastu lat, trudno mówić o nieprzewidywalności.

Nieudolność czy coś więcej?

Sama skala porażek prawnych budzi poważne pytania. Ekosystem przegrał szereg spraw przed Krajową Izbą Odwoławczą i sądami powszechnymi. W jednym z wyroków Sąd Okręgowy w Warszawie stwierdził wprost, że skarga spółki – reprezentowanej przez profesjonalnego pełnomocnika – nie zawierała rozwinięcia zarzutów ani na piśmie, ani na rozprawie. Sąd odmówił wyręczania prawnika. Efekt: odpowiedzialność za nieosiągnięcie poziomów recyklingu, zamiast spoczywać na wykonawcach, zostaje po stronie miasta. A za 2026 rok obowiązuje poziom 56 procent – jego nieosiągnięcie oznacza wielomilionowe kary.

Pytanie, które zadaje sobie coraz więcej wrocławian, brzmi: czy to jeszcze zwykła niekompetencja, czy może celowe działanie? Gdy przetarg się nie kończy, umowy z wolnej ręki – bez przetargu, bez konkurencji – stają się jedyną opcją. A na takim układzie ktoś zarabia. Szczodrze.

Smaczku dodaje sprawie fakt, że spółka aktualizując warunki zamówienia… nie wykonała wyroku KIO. Prezydent Młyńczak grzmiał, że niewykonanie wyroku to polityczna gra na czas. Należy rozumieć, że na tej grze tracą mieszkańcy a zyskują firmy śmieciowe. Co z tą wiedzą zrobi prezydent Młyńczak jako osoba publiczna? A może zostawi swojemu następcy „trupa” w szafie?

CBA i prokuratura już w aktach sprawy

Sprawy nie traktują poważnie wyłącznie radni koalicji Sutryka, którzy w głosowaniu 19 do 10 odrzucili wniosek o powołanie specjalnej komisji śmieciowej. Za to bardzo poważnie traktuje ją Prokuratura Krajowa. Funkcjonariusze CBA weszli do siedziby Ekosystemu i zabezpieczali materiały dowodowe w ramach czynności procesowych – nie zwykłej kontroli administracyjnej.

Stowarzyszenie SOS Wrocław zawiadomiło prokuraturę o możliwym przekroczeniu uprawnień i działaniu w celu uzyskania korzyści majątkowej przy przygotowaniu przetargu. Wcześniej Państwowa Inspekcja Pracy stwierdziła, że spółka bezprawnie zwolniła sygnalistkę, która alarmowała o nieprawidłowościach.

Wrocław płaci najwięcej, dostaje najmniej jasności

Wrocław należy dziś do miast z najdroższym systemem odpadów w Polsce. Ten sam wykonawca przetwarza tonę bioodpadów w Chrzanowie za 746 zł, a we Wrocławiu za 1310 zł – niemal dwa razy drożej. Wrocławianie dopłacają do usług w innych miastach, bo tam jest konkurencja, a tu – oligopol chroniony przez niemoc lub wygodę zarządzających miastem.

Czego oczekujemy od Grzegorza Romana

Pierwsza praca dla nowego wiceprezydenta jest prosta do opisania, trudna do wykonania – bo uderza w interesy ludzi dobrze zakorzenionych w wrocławskim układzie. Oczekujemy pełnego wyjaśnienia okoliczności, w których pół miliarda złotych trafiło do firm bez przetargu. Oczekujemy rzeczywistej współpracy z organami ścigania, a nie komunikatów uspokajających. I oczekujemy rozstrzygnięcia przetargu – prawdziwego, z wynikiem – zanim mieszkańcy dostaną kolejny rachunek za śmieci droższy niż poprzedni. Czy jedynym sposobem będzie wymiana całej kadry kierowniczej w Ekosystemie? Tylko jeżeli sięgnie się po fachowców a nie po kolesi.

Grzegorz Roman i Koalicja Obywatelska wzięli za Wrocław pełną odpowiedzialność. Czas sprawdzić, czy to coś zmienia.