Pierwsza praca Mateusza Żaka: nie zmarnować sukcesu Śląska Wrocław i znaleźć inwestora
Nowy wiceprezydent Wrocławia Mateusz Żak obejmuje nadzór nad sportem w momencie wyjątkowym: WKS Śląsk Wrocław jest na progu awansu do ekstraklasy. To najlepsza chwila, by zrobić porządek z finansami klubu i przejść do procesu prywatyzacji. Pierwsze z sześciu zadań, które dla niego przygotowaliśmy, jest oczywiste – i nie cierpi zwłoki.
Sto milionów złotych w cztery lata
Raport Grant Thornton na temat finansów Śląska Wrocław to lektura, po której trudno znaleźć słowo inne niż „horror”. Przez cztery lata – od 2021 do 2024 roku – klub kosztował podatników łącznie około 100 milionów złotych. Miasto przekazało 79,5 mln zł tytułem podwyższenia kapitału: 13 mln zł w 2021, 13 mln zł w 2022, 17 mln zł w 2023 i 32,5 mln zł w 2024 roku. Kolejne 21 mln zł wpłynęło od spółek miejskich – MPWiK, Portu Lotniczego, MPK, Wrocławskiego Parku Wodnego, ZOO Wrocław, TBS – tytułem usług sponsoringu i reklamy. Żadna z tych informacji nie była wcześniej podawana do publicznej wiadomości.
Koszty personelu przez lata rosły i niemal zrównały się z wydatkami sportowymi. W krytycznym momencie sięgnęły 135 procent dochodów spółki. W 2022 roku przychody Śląska nie były w stanie pokryć nawet samych wynagrodzeń pracowników. Zatrudnienie na koniec 2024 roku wyniosło 44 osoby – o 3 więcej niż rok wcześniej. I 30 więcej niż w trakcie zdobywania ostatniego mistrzostwa. Mimo deklarowanych redukcji.
System do dziedziczenia deficytu
To nie był przypadek ani seria pechowych lat. Stworzono mechanizm, w którym deficyt był generowany i przekazywany kolejnym zarządom, a politycy przez lata prowadzili klub za rękę – dokładając kolejne dziesiątki milionów bez przedstawienia radnym żadnego planu wyjścia z zadłużenia. Gdy głosowali nad kolejnymi 30 mln zł, nie wiedzieli, co kupują.
Raport nie odpowiada na wszystkie pytania – spółka nie udostępniła audytorom danych o zatrudnieniu w poszczególnych kategoriach, co uniemożliwiło zbadanie, czy rosnące koszty wynikały ze wzrostu etatów czy podwyżek. To samo w sobie jest sygnałem.
Sprawą finansowania i prywatyzacji Śląska zajmuje się Najwyższa Izba Kontroli. W grudniu 2024 roku NIK potwierdziła rozpoczęcie kontroli doraźnej dotyczącej finansowania i wspierania przez gminę Wrocław działalności WKS Śląsk Wrocław SA. Tymczasem w Chorzowie za analogiczne patologie w finansowaniu futbolu postawiono już urzędnikom zarzuty.
Awans to okno możliwości – i ono się zamknie
Śląsk jest na progu awansu do ekstraklasy. Przychody wzrosną automatycznie – prawa telewizyjne, lepsza frekwencja. To najlepszy moment, w którym klub może być atrakcyjny dla prywatnego inwestora i jednocześnie nie potrzebuje natychmiastowego dofinansowania miejskiego, by przetrwać.
Do najbliższych wyborów daleko. To zwiększa odporność miasta na naciski medialne i próby politycznego wpływu ze strony potencjalnych nabywców. Okno jest otwarte. Pytanie, czy Żak zdecyduje się przez nie wyjść.
Czego oczekujemy od Mateusza Żaka
Zadanie pierwsze jest konkretne: rzetelny audyt wydatków klubu, ocena zasadności umów z partnerami – agentami, pośrednikami, doradcami, firmami cateringowymi i marketingowymi – oraz podwykonawcami. Odchudzenie kosztów własnych, renegocjacja relacji ze spółką Stadion Wrocław i zwiększenie przychodów. A następnie – przygotowanie i przeprowadzenie procesu sprzedaży klubu prywatnemu inwestorowi, gdy bilans po awansie i restrukturyzacji zacznie wyglądać bardziej zdrowo.
Mateusz Żak dostał w ręce klub najprawdopodobniej po sukcesie, z NIK za plecami i stos niewygodnych cyfr przed sobą. Lepszego momentu nie będzie.


