Stanowisko Stowarzyszenia SOS Wrocław w sprawie planowanej reformy osiedli we Wrocławiu.
Z niepokojem obserwujemy trwające prace nad tzw. reformą osiedli we Wrocławiu, której głównym założeniem wydaje się być redukcja liczby jednostek pomocniczych oraz zmiana ich granic. Jako organizacja działająca na rzecz realnej partycypacji i głosu mieszkańców, stanowczo sprzeciwiamy się zarówno formie, jak i trybowi prowadzenia tych zmian.
To nie reforma – to redystrybucja mandatów.
Pod pozorem „cyfryzacji” czy „efektywności” próbuje się wprowadzić zmiany, które pozbawiają rady osiedli wpływu i niezależności. Redukcja liczby osiedli oraz zmiana granic bez realnych konsultacji i analizy społecznej, funkcjonalnej i komunikacyjnej to działanie pozorne, grożące marginalizacją lokalnych wspólnot.
Zmiany powinny wynikać z całościowej reformy.
Reforma osiedli musi iść w parze z nowelizacją Statutu Wrocławia, aktualizacją strategii rozwoju miasta i wzmocnieniem kompetencji rad osiedli. Tylko wtedy zmiany będą miały sens i realne przełożenie na życie mieszkańców.
Potrzebujemy narzędzi, które ułatwią mieszkańcom kontakt z radami, uporządkują komunikację i wzmocnią ich sprawczość. To nie może być pusty slogan – to konieczność.
Bardzo istotne jest wzmocnienie roli rad osiedli i ich autonomii finansowej,
przejrzystość prac samorządowych i większe zaangażowanie radnych miejskich,
zniesienie barier dla radnych osiedlowych i zwiększenie ich kompetencji,
realne konsultacje społeczne, z uwzględnieniem głosu każdej wspólnoty lokalnej.
Zmiana granic = naruszenie tożsamości.
Rozbiór lub łączenie osiedli „na siłę”, by spełnić sztuczne limity, ignoruje lokalne więzi i potrzeby społeczności. Wiele mniejszych osiedli działa prężnie dzięki zaangażowaniu mieszkańców, a nie rozmiarowi. Zmniejszenie liczby radnych i podniesienie progu wejścia grozi upolitycznieniem i marginalizacją oddolnych inicjatyw.
Apelujemy do Rady Miejskiej i Prezydenta Wrocławia o:
- Wstrzymanie reformy granic,
- Rozpoczęcie rzeczywistego dialogu z mieszkańcami i radami osiedli,
- Przeprowadzenie pełnej, przemyślanej reformy – opartej na współpracy!
Już dziś, 4 września br. odbędzie się posiedzenie Komisji Spraw Społecznych, Osiedli i Partycypacji Rady Miejskiej Wrocławia – zachęcamy wszystkich przedstawicieli Rad Osiedli oraz mieszkańców do udziału i wyrażenia swoich opinii. To kluczowy moment – nie pozwólmy, by przyszłość naszych osiedli była kreślona bez nas! To moment, w którym musimy być słyszalni.

Konsultacje projektu uchwały "Wrocław przeciw patodeweloperom"

Czy Wrocław zacznie rewitalizację na serio? Dość pozorowanych ruchów
Czy Wrocław wróci do prac nad Gminnym Programem Rewitalizacji, które Prezydent zawiesił na kołku w 2021 roku? Społecznicy złożyli petycję, którą poparło 400 mieszkańców Wrocławia.
Grażyna Wilk, radna osiedlowa, inicjatorka akcji wraz z aktywistami SOS Wrocław podsumowali miesięczną akcję zbiórki podpisów pod petycją “Rewitalizacja TERAZ!” i przeprowadzoną ankietę badawczą na specjalnie zwołanej konferencji prasowej tuż pod miejskim ratuszem.
https://www.youtube.com/watch?v=GnSn3brozoQ
Wrocław przegapił w rewitalizacji dwa dworce kolejowe
Akcja Miasto zwróciła ostatnio uwagę na możliwość pierwokupu licytowanego Dworca Górnośląskiego - najstarszego w Polsce dworca kolejowego, niszczejącego w ścisłym centrum Wrocławia, tuż obok dzisiejszego dworca Wrocław Główny - bo w planowanej licytacji komorniczej miasto ma możliwość pierwokupu.
“W tej sprawie widać dokładnie, na czym polega problem z brakiem programu rewitalizacji we Wrocławiu. Otóż napisałem interpelację do prezydenta. Spytałem czy miasto analizowało przeprowadzenie rewitalizacji również tam i otrzymałem odpowiedź, że była możliwość wysłania formularza i właściciel go nie wysłał. Znaczy należy domniemywać, że nie był zainteresowany. I to jest koniec analizy” - podsumował radny Wrocławia, Piotr Uhle.
Kontynuował: “To jest przykład tego, jak to jest zarządzane. Nie wypełnili [formularza], to znaczy, że to nie jest nasza sprawa, to jest niedasizm, to jest kwestia kompletnej abdykacji, jeżeli chodzi o kierowanie procesami w mieście.”
Radny zwrócił uwagę na podobieństwo do tematu Dworca Nadodrze, który również znajduje się na granicy dwóch zdegradowanych osiedli. “Dworzec Nadodrze pomiędzy Kleczkowem i Nadodrzem, ma olbrzymi oczywiście potencjał i to jest wielka, ważna sprawa. Nie rozstrzygam czy akurat jeden czy drugi dworzec wpisałby się w Gminny Program Rewitalizacji, bo być może nie, ale ze względu na to, że zaniechano pracy nad tym, nawet nie jest przewidziane to, czy te budynki są potrzebne. Na Dworcu Górnośląskim spokojnie mogliby zmieścić się na przykład sympatycy kolei, którzy jako klub mają obszerną wystawę, jeżeli chodzi o historyczne, zabytkowe elementy związane z kolejnictwem. Działalność społeczna również znakomicie by się tam zmieściła. Nawet jedna z propozycji dotyczyła tego, że być może to jest w ogóle miejsce, w którym mogłyby startować zabytkowe tramwaje” - punktował radny Uhle.
Ożywianie osiedli a nie lanie betonu - prawdziwa rewitalizacja to ludzie
“To nie są tylko i wyłącznie remonty.” - przekonuje radny. - “Dwa miesiące temu portal Wrocław.pl straszył nagłówkiem, Podwórko Wszystkich Mieszkańców zdewastowane, urzędnicy czy też pracownicy portalu załamywali ręce. Szkoda, że bywalcy tego miejsca postanowili podtrzymać miejski stereotyp o Trójkącie, choć przecież od tak dawna wielu mieszkańców walczy, by nadać Przedmieściu Oławskiemu nową narrację. A ja mówię: i czemu się dziwicie!?” - grzmiał samorządowiec.
Radny podkreślił: “Jeżeli lejecie beton nie zabiegając w kompleksowy, planowany sposób o to, żeby rewitalizować całe społeczności, to tego typu sytuacje będą miały miejsce. Ludzie, którzy nie czują się w zrewitalizowanej przestrzeni u siebie, traktują tę przestrzeń jako drogą dekorację w przedstawieniu, w którym oni nie występują.”
Rewitalizacja w oczach mieszkańców - rośnie przestępczość i jesteśmy sobie coraz bardziej obcy
SOS Wrocław przeprowadził w sierpniu 8 spotkań konsultacyjnych - na Księżu, Brochowie, Przedmieściu Oławskim, Przedmieściu Świdnickim, Placu Grunwaldzkim, Ołbinie, Nadodrzu i na Kleczkowie. Działacze zebrali 400 podpisów pod petycją o powrót do prac nad programem rewitalizacji 166 ankiet badawczych, które wskazały jak zmienił się Wrocław od 2019 roku, gdy miasto przygotowywało proces prac nad gminnym programem rewitalizacji.
Źródło: Ankiety SOS Wrocław, próba: 166 ankietowanych, ankiety bezpośrednie oraz formularz internetowy realizowane pomiędzy 4/08/2025 a 2.09.2025
Wrocław okazał się być w opinii mieszkańców nieco bardziej zamożny, mniej trapi go bezrobocie. Zamiast tego rośnie problem niskiego kapitału społecznego i rosnącej przestępczości.
Źródło: Ankiety SOS Wrocław, próba: 166 ankietowanych, ankiety bezpośrednie oraz formularz internetowy realizowane pomiędzy 4/08/2025 a 2.09.2025
Poniżej cytujemy kilka wypowiedzi z przeprowadzonej ankiety.
“Nadodrze to speluna Wrocławia, wszędzie beton i wszechobecny smród psich kup, dodatkowo często spotyka się ulicznych pijaków i ludzi tzw marginesu społecznego. Brak poszanowania publicznej przestrzeni, śmieci pełno, kontenery na śmieci niezorganizowane, przepełnione, śmierdzące, kontenery wielkogabarytowe powinny stać co tydzień nowe ponieważ śmieci dużych kanap, desek, mebli wokół śmietników jest mnóstwo. Poruszać się po chodniku trudno, praktycznie większość ulic ma tragiczną nawierzchnię i jest wąsko. Zieleni miejskiej jak na lekarstwo, kamienice się sypią, piwnice w kamienicach śmierdzą stęchlizną, są nieosuszone, wszędzie jest pleśń i odór który przypomina o powodzi, która była kilkadziesiąt lat temu! Jestem zażenowana mieszkańcami, którzy nie dbają o dobro publiczne, z podwórek robią meliny, koczowiska na których piją i zażywają narkotyki. Liczne włamania do mieszkań. Dodam do tego szczury, szczury są wszędzie, a mieszkańcy dorzucają do tego chleb, który jest cudownym pożywieniem dla tych szkodników. Na placach zabaw kuweta dla psów, w upał śmierdzi, starsze osoby, widać że grosza przy duszy nie mają, siedzą z psami, piją piwsko, a psy załatwiają się gdzie popadnie. Ogólny syf i obrzydzenie.”
“Sporo osób mieszkających na tym osiedlu spożywa alkohol w nadmiarze czego wynikiem są regularne nocne awantury na wielu ulicach osiedla. Nie szanują one miejsca, w którym mieszkają i swoich sąsiadów. Kampanie edukacyjno - społeczne mogłyby zachęcić takie osoby do uczestnictwa w życiu osiedla i szanowaniu go. Mam na myśli coś na kształt osób mieszkających przy Kolorowych Podwórkach - projekt artystyczny pomógł otworzyć na siebie sąsiadów i uczynić ich sprawczymi a także dumnymi z własnego podwórka, o które dbają.”
“Chcę zmiany i faktycznej poprawy jakości życia Mieszkańców miasta w którym żyję i w którym się wychowałem, mam dość przewalania publicznych pieniędzy i pragnę by zostały skierowane zgodnie ze swym przeznaczeniem, na rozwój i wsparcie mieszkańców miasta Wrocław”
“Podpisuję, ponieważ miasto powinno kompleksowo i systemowo podejść do rewitalizacji Wrocławia, jeśli mamy ambicje tworzenia światowej klasy aglomeracji. Wzbudza frustrację widok zaniedbanych śródmiejskich osiedli, które 80 lat po wojnie wyglądają jakby ta zakończyła się wczoraj.
Musimy mierzyć wyżej! Powinniśmy wyjść z przeciętności, jeśli pragniemy konkurować o talenty i wysokomarżowy biznes z innymi miastami w Europie i na świecie!
Bo jest sporo roboty z tą rewitalizacją, do tej pory była to fikcja.”
Powróćmy do prac nad programem rewitalizacji. To może być prawdziwy krok milowy
Jak rozpoczęła Grażyna Wilk, radna osiedlowa i inicjatorka akcji: “W mojej ocenie złożenie tej petycji i przywrócenie prac nad Gminnym Programem Rewitalizacji to byłby krok milowy dla dużej zmiany w mieście, bo pozwoliłoby to na zapewnienie kompleksowych remontów całych ciągów czy kwartałów ulic, a nie tylko łatanie poszczególnych kamienic”.
Radna osiedlowa wskazała na wyniki ankiet, które przez miesiąc spływały do organizatorów:
“Widoczny jest bardzo niski udział mieszkańców chociażby w głosowaniach WBO, które są jednym ze sposobów na zmianę otoczenia.”
“Wprowadzenie Gminnego Programu Rewitalizacji spowoduje to, że mieszkańcy poczują sprawczość, poczują się bardziej u siebie na własnych podwórkach” - dodała inicjatorka petycji.
Miasto to ludzie, to społeczności, nie tylko budynki
Julia Marciniak, mieszkanka Wrocławia, która po wielu latach wróciła do Polski i zderzyła się z rzeczywistością, podkreśla: “Miasta to nie tylko budynki, to przede wszystkim ludzie, to społeczności lokalne. I w tym momencie mamy sytuację, gdzie w 2025 roku wciąż mamy tysiące osób, które żyją w mieszkaniu z toaletami na klatkach schodowych.”
“Mamy oczywiście piękny rynek, ale jest bardzo ważnym, żeby społeczność lokalna mogła rosnąć, żeby ludzie mogli odpoczywać, żeby ludzie mieli godne warunki sanitarne, żeby czuli się bezpiecznie na swoich osiedlach” - kontynuowała społeczniczka.
Jak dodała: “Powinniśmy być dumni z tego, gdzie jesteśmy. Żaden Wrocławianin w tym momencie nie powinien się wstydzić tego, jak i gdzie mieszka. I myślę, że to jest podstawa jakiegokolwiek rozwoju, i dla ludzi młodych, i dla osób starszych”
20 mln zł więcej na rewitalizację twojego osiedla
Damian Daszkowski, społecznik z SOS Wrocław przypomniał kluczowe założenia petycji:
“Zabezpieczenie środków finansowych w budżecie miasta w wysokości 160 milionów złotych rocznie, przeciętnie około 20 milionów złotych na każde osiedle ujęte w programie. To przede wszystkim na wspieranie lokalnej przedsiębiorczości i aktywności gospodarczej wzmocnienie więzi społecznych i tożsamości lokalnej, wzmacnianie kapitału społecznego, przeciwdziałanie procesom gentryfikacji oraz wymianie ludności, podniesienie poziomu bezpieczeństwa poprzez instalację monitoringu wizyjnego i zwiększenie obecności służb porządkowych, uporządkowanie gospodarki odpadami we współpracy z mieszkańcami, wdrożenie skutecznych działań deratyzacyjnych, przyśpieszenie remontów budynków mieszkalnych oraz wyposażenie lokali komunalnych w toalety” - wymieniał Daszkowski
“Regulacja parkowania zgodnie z potrzebami lokalnych społeczności, rozwój lokalnych ośrodków integracji społecznej, utworzenie filii instytucji kultury na obszarach objętych Gminnym Programem Rewitalizacyjnym; relokacje wybranych komórek organizacyjnych urzędu miasta oraz spółek miejskich na tereny osiedli zdegradowanych” - kontynuował.
Jak podkreślił społecznik: “Potrzebne jest również określenie mierzalnych wskaźników realizacji Gminnego Programu Rewitalizacji [...], a także zapewnienie udziału mieszkańców oraz Rad Osiedli w procesie opracowania i monitorowania”
Wrocław nie może być gorszy niż Warszawa, Bydgoszcz, Łódź czy Gdańsk
Podsumowując konferencję prasową, radny miejski Piotr Uhle zwrócił uwagę: “Bardzo ważne jest to, żeby nie mylić pieniędzy na działanie rewitalizacyjne z bieżącymi budżetami inwestycyjnymi w ZZK czy Wrocławskich Mieszkań czy Zarządu Zieleni Miejskiej. To są pieniądze, które są potrzebne dodatkowo dla tych osiedli; nie mylmy rewitalizacji z remontami; nie mylmy rewitalizacji z gentryfikacją, bo niestety do tego bardzo często to prowadzi.”
“Liczymy na to, że Rada Miejska Wrocławia bezwłocznie się sprawą zajmie ze względu na to, że Wrocław nie może być gorszy niż Warszawa, Bydgoszcz, Łódź czy Gdańsk, które takie programy uchwalały i zmieniają swoje centra na lepsze.” - podsumował radny Piotr Uhle.
Radny podkreślił: “Mamy bardzo mocny dowód społeczny w postaci badań, które przeprowadziliśmy oraz petycji, która uzyskała bardzo szybko dosyć duże poparcie. Liczymy na to, że Rada Miejska Wrocławia bezzwłocznie się sprawą zajmie ze względu na to, że Wrocław nie może być gorszy niż Warszawa, Bydgoszcz, Łódź czy Gdańsk, które takie programy uchwalały i zmieniają swoje centra na lepsze.”
Dziękując mieszkańcom za odbyte rozmowy podczas spotkań w terenie: “Dzięki wam, miejmy nadzieję, miasto będzie troszkę lepsze, a dyskusja na temat tego, jak powinna wyglądać rewitalizacja będzie na wyższym poziomie merytorycznym. Liczymy też na merytoryczną dyskusję ze strony Urzędu Miasta ze względu na to, że w takim tonie chcielibyśmy myśleć i pracować nad przyszłością naszego ukochanego Wrocławia. - podsumował samorządowiec.

Wrocławianie, pobudka! Nie urządzajmy się w d****!
Wrocławianie, pobudka! Nie urządzajmy się w d****!
Jest jak powiedział Stefan Kisielewski: "to, że jesteśmy w d**** to jasne. Problemem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać". Wrocław jest od dłuższego czasu w ciężkim kryzysie. Rozwój miasta jest blokowany, a w niektórych obszarach notujemy regres. Stan miasta pod rządami Jacka Sutryka nie odpowiada aspiracjom mieszkańców. Wielu liczyło na to, że sprawę załatwi za nas prokurator albo centralne władze PO. Przeliczyli się.
Samo z siebie nie zmienia się nic i w efekcie znaczna część mieszkańców popada w apatię. Zamiast myśleć o lepszym prezydencie mówią: - Sutryk to przynajmniej już się nakradł, przyjdzie następny i będzie musiał najpierw ukraść swoje. Tłumaczymy sobie rzeczy niewytłumaczalne. Bo trudno jest zaakceptować, że nikt za nas nie zrobi we Wrocławiu porządku. Tę postawę wspiera władza i wspierające ją media, które lubią apatię i atomizację społeczeństwa.
Wrocławskie elity władzy wyczuły tę apatię i wzięły ją za przyzwolenie, by w kolonialny sposób eksploatować i drenować zasoby miasta na zasadzie „TKM”. Skorumpowany układ, którego uosobieniem jest Jacek Sutryk, ma również drugą twarz. To twarz Platformy Obywatelskiej, która cały czas uczestniczy w tym procesie. Powinniśmy być „wdzięczni” partii Donalda Tuska za prezydenta, który stał się symbolem korupcji i zepsucia władzy i całej klasy polityków samorządowych.
Jako mieszkańcy oswoiliśmy się z tą sytuacją i zajęliśmy innymi sprawami. Ten stan wzmagała trwająca konfrontacja polityczna w walce o funkcję Prezydenta RP i gorszące sceny związane z próbami stwierdzenia nieważności wyborów. Ta konfrontacja odsunęła sprawy Wrocławia na dalszy plan, jednak – szczęśliwie zarówno dla stolicy Dolnego Śląska jak i dla całej Polski – ten rozdział mamy już za sobą. Czas, by znów porozmawiać poważnie o Wrocławiu.
Gdy władza chroniła swoich obywatele zakrzyknęli: SOS Wrocław
We Wrocławiu miała już miejsce próba zebrania podpisów pod inicjatywą referendalną w sprawie odwołania Jacka Sutryka. Inicjatorem było SOS Wrocław, które powstało jako obywatelski zryw i niezgoda na to, jak bardzo partie polityczne nic nie chciały zrobić w sprawie odsunięcia od kluczowych spraw skompromitowanego prezydenta razem z szemraną ekipą, która go otacza. Inicjatywa zebrała olbrzymie poparcie, bo podpisy pod inicjatywą złożyło 33 000 mieszkańców. To olbrzymia rzesza ludzi. W tamtej konfrontacji okazała się to jednak niewystarczające. Przegraliśmy bitwę, jednak nie przegraliśmy wojny.
SOS Wrocław jest już inną organizacją niż jeszcze kilka miesięcy temu. Rozbudowaliśmy struktury, poprawiliśmy procedury, przeprowadziliśmy wewnętrzną debatę i nie uciekaliśmy od nazwania przyczyn niepowodzenia próby odwołania Jacka Sutryka na początku tego roku. Wiemy dobrze, co na to wpłynęło – chodzi tu zarówno o czynniki zewnętrzne jak i to, co nie zadziałało w naszej organizacji.
SOS Wrocław cały czas działa. Silniejszy niż kiedykolwiek. Nie jest już ruchem doraźnym, odpowiadającym na potrzebę zagospodarowania społecznej emocji. Konsekwentnie walczymy o sprawy mieszkańców i osiągamy nasze cele.
Jako jedyni pokazaliśmy, że potrafimy sprzeciwić się chciwości patodeweloperów. Zabiegamy o powrót do rewitalizacji i poprawy jakości życia mieszkańców zdegradowanych osiedli. Organizujemy debatę publiczną w postaci spotkań, debat czy planowanego na 13 września Niezależnego Kongresu Osiedlowego. Zorganizowaliśmy ponad 50 różnego rodzaju spotkań na większości wrocławskich osiedli. Pracowaliśmy z mieszkańcami, prowadziliśmy realny dialog, szerzyliśmy wiedzę o patologiach trawiących Wrocław. Liczni mieszkańcy pytali nas wówczas: kiedy kolejna próba odwołania Jacka Sutryka.
Złośliwi nadal będą mówić, że SOS to pospolite ruszenie. Ale tylko ślepota lub zła wola może tak postrzegać autentyczne zaangażowanie społeczne ludzi, którym siłę i energię daje miłość do miasta i jego mieszkańców a nie dążenie do realizacji własnych, partykularnych interesów. To wielka wartość, której nie da się przecenić.
Gdy obywatele śpią budzą się partyjne demony
Społeczna apatia jest dla polityków jak okazja, która czyni złodzieja. Afery tej władzy są widoczne jak na dłoni. Neo-para prezydencka Jacek Sutryk – Renata Granowska daje liczne powody, by budzić oburzenie i niesmak mieszkańców. Warto zwrócić uwagę, że pierwsza zastępczyni Sutryka jest jednocześnie przewodniczącą wrocławskiej Platformy Obywatelskiej i żelazną ręką trzyma struktury partii za twarz. Nie przeszkadzają afery, nie przeszkadzają wyroki sądów koleżeńskich.
Granowska trzyma mocno za twarz również klub KO w Radzie Miejskiej Wrocławia. W mniej lub bardziej bezwzględny sposób przekonała do siebie platformersów, radnych Nowoczesnej i miejskich aktywistów, z których zrobiła maszynkę do głosowania w swoim własnym interesie. Granowska, działając wspólnie i w porozumieniu z Jackiem Sutrykiem zabezpiecza mu tyły, zaciera tropy i zapewnia mu spokojne dotrwanie do końca kadencji. Tym samym stała się ważnym filarem kliki Sutryka.
Radni Koalicji Obywatelskiej, nawet ci wybrani na pierwszą kadencję, stali się częścią układu Sutryka i Granowskiej. Działają z nimi wspólnie i w porozumieniu zapewniając większość w Radzie Miejskiej. Obywatelskości można dziś szukać tylko w nazwie ich klubu, który każdego dnia staje się coraz bardziej Koalicją Poparcia Pary Prezydenckiej.
Neo-para prezydencka i jej liczne afery kompromitują Wrocław
A Para ma wiele grzechów na koncie. Nie tylko nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu na koszt podatnika – opłacone miejską kartą kredytową, w kraju i za granicą. Nie tylko kryminalne zarzuty za łapówkarstwo i oszustwa. To nie tylko śmianie się w oczy wyborcom przy łamaniu albo ośmieszaniu obietnic wyborczych tygodnie ledwie po uzyskaniu od mieszkańców głosów.
To również liczne konflikty interesów, wypłacanie kasy swojej rodzinie i bliskim politykom, udawane konkursy na prezesów spółek, krzyżowe zatrudnianie radnych miejskich w instytucjach wojewódzkich i wojewódzkich – w miejskich. To wysyłanie bliskich i rodziny na intratne posadki i stanowiska w zaprzyjaźnionych samorządach i spółkach. To przymykanie oka nie tylko na prowadzenie lewego komisu w urzędzie, ale także na realizowanie swoich interesów kosztem miasta całej rzeszy dyrektorów, prezesów i rzeczników.
To również oddanie władzy nad miastem i służalcza postawa względem deweloperów. Obecnie toczy się gra o olbrzymie pieniądze liczone w miliardach, nie w tysiącach. Te pieniądze powinny trafić do budżetu miasta, nie do kieszeni deweloperów. To kompromitujący spadek Śląska Wrocław do niższej ligi, ręczne sterowanie klubem i bardzo niejasne relacje oraz finansowanie świata sportu. To także powoli pełzająca afera śmieciowa, której pierwsze objawy zaczynamy już obserwować.
Ostatecznie to po prostu nieskończone zmarnowane szanse, na rozwój Wrocławia. Każdy dzień trwania tego układu to niepowetowane straty. Te szanse już do nas nie wrócą, bo Wrocław nierządem stoi.
Zabrzanie odwołali swoją prezydent za dużo mniejsze przewiny. Patologie zabrzańskiej władzy to mały pikuś w porównaniu z aferami wrocławskiej neo-pary prezydenckiej.
Nie urządzajmy się w ciemnym miejscu. Czas działać!
Apeluję do wszystkich środowisk politycznych we Wrocławiu, którym przyświecają jeszcze jakieś zasady. Ja wiem, że trwanie jest dla wielu wygodne. Że lepiej jest patrzeć z dystansu i oczyma widza oglądać tok zdarzeń. Że w razie czego to inni poniosą konsekwencje.
Ale właśnie dziś jest czas, by opowiedzieć się jednoznacznie i wziąć odpowiedzialność za miasto. Odpowiedzialnością wrocławskich środowisk politycznych i społecznych jest zrobienie porządku w naszym ukochanym mieście.
Bo nikt tego nie zrobi za nas. A z całą pewnością nie prokuratura.
Już nam Zabrze przykład dało jak zwyciężać mamy.
Autor tekstu: Piotr Uhle
Klauzula informacyjna RODO dla Niezależnego Kongresu Osiedlowego i kongresu Ukradzione Miasto
25 sierpnia, 2025Uncategorized
Klauzula informacyjna RODO dla Niezależnego Kongresu Osiedlowego i kongresu Ukradzione Miasto
zgodnie z art. 13 ust. 1 Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO)
- Administratorem Twoich danych osobowych jest Stowarzyszenie SOS Wrocław z siedzibą we Wrocławiu, wpisane do rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych oraz zakładów opieki zdrowotnej Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego KRS 0001189179, NIP 8982323742 REGON 54250398000000
- Twoje dane osobowe przetwarzane będą w celu ewidencjonowania uczestników Niezależnego Kongresu Osiedlowego oraz przekazywania informacji o innych działaniach Stowarzyszenia, na podstawie art. 6 ust. 1 lit. b Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz. U. UE. L. z 2016 r. Nr 119, str. 1), zwanego dalej Rozporządzeniem.
- Wyrażenie zgody na przechowywanie i publikowanie wizerunku audio lub/i wizualnego są dobrowolne. W przypadku niewyrażenia zgody, Państwo zobowiązują się zadbać o to, aby nie uczestniczyć w sesjach audio lub/i wizualnego podczas trwania spotkań organizowanych przez Stowarzyszenie.
- Twoje dane osobowe mogą być również przetwarzane w celu dochodzenia lub obrony roszczeń związanych z twoim członkostwem w Stowarzyszeniu, na podstawie art. 6 ust. 1 lit. f. Rozporządzenia, co stanowi prawnie uzasadniony interes Administratora twoich danych.
- Odbiorcą Twoich danych osobowych będą osoby upoważnione przez Administratora do przetwarzania danych osobowych w ramach wykonywania swoich obowiązków służbowych oraz podmioty, którym Administrator zleca wykonywanie czynności, z którymi wiąże się konieczność przetwarzania danych. W szczególności podmioty świadczące na naszą rzecz usługi księgowe, administrowanie systemem informatycznym i dostawców narzędzi elektronicznych służących do przechowywania danych.
- Twoje dane osobowe będą przechowywane przez okres członkostwa w Stowarzyszeniu, a po jego upływie przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
- Posiadasz prawo dostępu do treści swoich danych oraz prawo ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych na zasadach wskazanych w art. 20 Rozporządzenia, prawo wniesienia sprzeciwu.
- Masz prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, gdy uznasz, że przetwarzanie Twoich danych osobowych narusza przepisy Rozporządzenia.
- Podanie przez Ciebie Twoich danych osobowych jest dobrowolne. Konsekwencją niepodania danych osobowych będzie brak rozpatrzenia deklaracji członkowskiej i brak wpisu na listę Członków Stowarzyszenia.
- Twoje dane osobowe nie będą przetwarzane w sposób zautomatyzowany, nie będą poddawane profilowaniu.
- Przysługuje Pani/Panu prawo do:
- uzyskania informacji na temat przetwarzania Danych, w tym o kategoriach przetwarzanych danych i ewentualnych odbiorcach Danych,
- żądania skorygowania nieprawidłowych Danych lub uzupełnienia niekompletnych Danych,
- żądania usunięcia lub ograniczenia przetwarzania Danych – na zasadach opisanych w RODO,
- złożenia sprzeciwu wobec przetwarzania - na zasadach opisanych w RODO,
- przenoszenia Danych – poprzez otrzymanie Danych od Administratora formacie umożliwiającym ich przekazanie wybranemu podmiotowi trzeciemu,
- złożenia skargi do organu nadzorczego - Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych,
ul. Stawki 2, 00 - 193 Warszawa – w przypadku stwierdzenia, że Dane są przetwarzane sprzecznie z prawem.
- Wszelkie wnioski, pytania i żądania związane z przetwarzaniem Danych powinny być kierowane na adres e-mail: kontakt@soswroclaw.pl
W Zabrzu przegrała Platforma. Wygrała normalność.
25 sierpnia, 2025Aktualności,Opinie
W Zabrzu przegrała Platforma. Wygrała normalność.
W wyborach uzupełniających na prezydenta Zabrza przegrała Platforma Obywatelska. Jednak nie wygrał PiS. Wygrała normalność. Spełnił się nocny koszmar ratuszowych macherów w całej Polsce: podważono monopol partii rządzącej na samodzielne wskazywanie prezydentów dużych i średnich miast. Wybory przestały być tylko formalnością.
Kamil Żbikowski, lider ruchu Lepsze Zabrze pokonał w drugiej turze Ewę Weber, pełniącą obowiązki komisarza miasta i popieraną przez Koalicję Obywatelską (KO), różnicą zaledwie 106 głosów. Żbikowski zdobył 50,17% głosów (16 031), podczas gdy Weber otrzymała 49,83% (15 925). To zwycięstwo nie tylko zmienia oblicze władzy w 155-tysięcznym mieście na Śląsku, ale także sygnalizuje szersze trendy w polskiej polityce lokalnej.
Żbikowski skutecznie przeciw układom
Lepsze Zabrze to ruch, który konsekwentnie, od 10 lat przeciwstawia się feudalizacji samorządu, reprezentowanej przez urzędującą do ubiegłego roku prezydent oraz Platformę Obywatelską, która przejęła od niej pałeczkę.
Żbikowski to znany i szanowany działacz obywatelski, który wcześniej już dwukrotnie ubiegał się o funkcję prezydenta miasta. W ubiegłym roku był o krok od wzbudzenia sensacji - tylko 154 głosów zabrakło mu, by wejść do II tury z kandydatką KO. Ostatecznie jednak wybory rozstrzygnęły się między urzędującą od wielu kadencji Mańką-Szulik i Agnieszką Rupniewską z KO. Mieszkańcy wybrali zmianę, ale szybko przekonali się, że nie o takie zmiany w mieście im chodziło.
Rządy Rupniewskiej szybko stały się kontrowersyjne. Zamiast budować szeroką koalicję z ruchami obywatelskimi, prezydentka skupiła się na politycznym kupowaniu radnych, by osłabić potencjalną konkurencję ze Żbikowskim na czele. Rupniewska odziedziczyła po poprzedniczce duże zadłużenie, jednak zamiast skupić się na zwiększeniu dochodów - rozpoczęła kadencję od cięcia wydatków i podnoszenia opłat lokalnych. Nieudolność w komunikacji z mieszkańcami i impas w procesie prywatyzacji Górnika Zabrze przypieczętowały jej los - powstał obywatelski komitet referendalny "Reset", który zebrał ponad 14 tysięcy podpisów i doprowadził do referendum odwoławczego.
Referendum odwoławcze z 11 maja tego roku było ewenementem na skalę kraju. Mieszkańcy głosowali nad odwołaniem zarówno prezydentki, jak i rady miasta. Frekwencja wyniosła 25,22%, co przekroczyło wymagany próg (3/5 głosujących z 2024 roku dla prezydentki – 25 919 osób). Za odwołaniem Rupniewskiej opowiedziało się 27 161 osób (91%), przeciw – zaledwie 2 046. Rada miasta ocalała o włos – brakowało 112 głosów do progu frekwencyjnego (29 604 wymagane, oddano 29 492).
Ostatecznie w niedzielę 24 sierpnia los dla Żbikowskiego się odwrócił. Rok temu 154 głosy zdecydowały, że nie wszedł do drugiej tury. W tym roku 106 głosów dało mu zwycięstwo nad Platformą Obywatelską.
Obywatelski lek na straszenie PiSem. Albo Platformą.
Żbikowski odzyskał dla obywateli więcej niż Zabrze. Schował swoje poglądy polityczne do kieszeni: w myśl w Zabrzu nie ma lewicowych i prawicowych torów tramwajowych. Są lewe i prawe. To dlatego był tak niebezpieczny dla nominowanej przez Donalda Tuska na funkcję komisarza Ewy Weber. Platforma Obywatelska żywi się konfliktem i nienawiścią skierowaną przeciw Prawu i Sprawiedliwości. Nadal jednak nie dostrzega, że to paliwo nie jest już nawet w ułamku tak nośne jak jeszcze przed dwoma laty.
Przekonała się o tym Ewa Weber, nominantka Tuska, która nie wytrzymała i w debacie przedwyborczej sięgnęła po broń ostateczną: wypaliła do Żbikowskiego, że jego zastępcą na pewno będzie ktoś z partii Jarosława Kaczyńskiego. Pretekstem do tego miało być poparcie, którego kandydatowi Lepszego Zabrza udzielił Borys Borówka, kandydat PiS na prezydenta.
Ku wielkiemu zaskoczeniu platformerskich elit ten straszak nie zadziałał. Stało się tak dlatego, że zmęczenie rządową ekipą Tuska oraz jałowym sporem toczonym przez główne partie polityczne dało o sobie wyraz. To żółta kartka dla obozu władzy, ale jaskółka nadziei dla wszystkich, którzy pozwalają sobie na niepopularny luksus myślenia niezależnego od świętej POPiSowej wojny.
Otóż nie tylko można przełamać monopol wyborczy największych partii. Nie tylko próby etykietowania szyldem konkurencji nie działają. Można również przeprowadzić proces odspawania złej władzy od stołka na własnych warunkach, wykuwając własnymi rękami drogę do zmiany w drodze referendum. Platforma straciła monopol na wygrywanie w dużych i średnich miastach. Na wielu polityków w urzędach miast i gmin padł blady strach.
Na Zabrze patrzyła cała Polska
Jedna z piosenek w kampanii mówiła: "Idziemy Zabrzanie, czas na derby Śląska/ Żbikowski kontra Weber, patrzy cała Polska". I cała Polska niezależnych ruchów samorządowych uważnie obserwowała ten bój. Nieprzypadkowo to Zabrze stało się w czerwcu centrum niezależnego myślenia o polityce lokalnej podczas konferencji "Odzyskajmy nasze miasta". Uczestnicy z całej Polski podpisali Manifest Zabrzański, w którym domagają się wyższych standardów oraz lepszego umocowania samorządności w społeczeństwie.
Zmiana w Zabrzu jest jak powiew świeżego powietrza: możliwe jest przeprowadzenie całego procesu z sukcesem. Społecznicy widzą, że ich praca nad odwołaniem złej władzy nie musi być skonsumowana przez kolejnego partyjnego nominanta. Żbikowski musi jeszcze tylko wykazać się polityczną zręcznością i umiejętnością budowania sojuszy, by swoją wizję miasta zrealizować w niejednorodnej Radzie Miejskiej Zabrza. To dla niego poważny egzamin, ale przed podobnym stoją jego koledzy i koleżanki z innych miast.
Przed nami fala lokalnych referendów?
Świadomość mieszkańców miast i ich sprzeciw wobec feudalnego traktowania instytucji samorządowych rośnie. Dali temu wyraz w konsultacjach społecznych ustawy PSL-u o dziedziczności władzy samorządowej – likwidacji dwukadencyjnego limitu sprawowania funkcji wójta, burmistrza i prezydenta miasta. Łącznie w konsultacjach wzięło udział 2779 osób, z czego aż 78,6% było przeciwko zniesieniu dwukadencyjności. To poważny sygnał nieposłuszeństwa obywateli względem udzielnych samorządowych książąt.
W coraz głębszy kryzys popada również rządząca Polską koalicja. Nieudana próba podważenia wyniku wyborów prezydenckich, kosztowne spory między organami władzy wykonawczej i poważne problemy w służbie zdrowia to kolejne koraliki żalu nanizane na naszyjnik obciążający rząd jako całość i Donalda Tuska jako jego personifikację. Ta sytuacja podkopuje samorządową pozycję partii politycznych. A te i tak od dłuższego czasu wskazywane są – nie bez podstaw faktycznych – jako źródło samorządowych patologii, kolesiostwa, selekcji negatywnej i tworzenia wielopiętrowych układów z biznesem.
W Zabrzu wygrała „Koalicja Anty-KO” i to jest najgorsza dziś informacja dla rządzących, ale przede wszystkim dla prezydentów miast z KO. Do momentu jak PiS nie wróci do władzy prezydenci miast z KO będą „zwierzyną łowną” Dokładnie jak pisaliśmy rok temu z @michal_kolanko
— Łukasz Pawłowski (@LukasPawlowski) August 24, 2025
Łukasz Pawłowski postawił tezę, że samorządowcy wspierani przez KO mogą stać się pierwszą, bo odwoływalną ofiarą tego kryzysu obozu władzy Donalda Tuska. W jego opinii staną się wręcz „zwierzyną łowną”. Procesy ogólnopolskie są oczywiście bardzo ważne, jednak nie wolno ich oderwać od lokalnych kontekstów. Prezydenci Częstochowy, Łodzi, Krakowa czy Wrocławia ciężko bowiem pracują na to, by ich powaga i zdolność do sprawowania funkcji mogła być skutecznie podważana.
Wiele wskazuje na to, że jesienią tego roku tworzy się w Polsce po raz pierwszy od wielu lat podatny grunt na nową wiosnę samorządowych wspólnot obywatelskich. Ta energia, której istnienie jest już obiektywnym faktem, może zostać skanalizowana by dokonać niezbędnych zmian albo sprzeniewierzona. Czy znajdzie swoje ujście w inicjatywach referendalnych? A czym innym jest referendum niż wyrazem obywatelskiego sprzeciwu?
Egzamin dojrzałości dla ruchów obywatelskich
Ruchy obywatelskie zdają dziś bowiem w Polsce egzamin dojrzałości. Większość z nich funkcjonuje na rynku 10 i więcej lat. To dość czasu, by zbudować struktury, wizję zmian i ideę łączącą mieszkańców. Chwila słabości władzy największych partii nie będzie trwała wiecznie. Liderzy ruchów obywatelskich muszą dziś wsłuchać się w słowa samego Donalda Tuska, który mówił, że władzę bierze się sobie samemu. Oczekiwanie, aż ktoś tę władzę im wręczy to naiwność i proszenie się o partyjne kłopoty dla własnego miasta.
Jak poradzą sobie z tym egzaminem obywatele? Pokażą najbliższe miesiące.
Autor tekstu: Piotr Uhle
Komunikat Komitetu Referendalnego SOS Wrocław
17 sierpnia, 2025Aktualności,Komunikaty
Zawiadomienie
Dnia 23 marca 2025 r. stwierdzono naruszenie ochrony danych osobowych polegające na zagubieniu przez wolontariusza kart zawierających dane osobowe. Zagubione karty obejmowały 11 podpisów z danymi osobowymi, takimi jak imię, nazwisko, PESEL , adres zamieszkania. Podpisy były zbierane w dn. 20.03.2025 r. w rejonie skrzyżowania Nowowiejskiej i Wyszyńskiego we Wrocławiu.
Do naruszenia doszło w trakcie transportu kart z podpisami przez wolontariusza. Pomimo podjętych działań, kart nie odnaleziono.
Kategorie danych, które uległy naruszeniu:
- Dane identyfikacyjne: imię, nazwisko, PESEL, adres zamieszkania
Zagubienie kart może prowadzić do nieuprawnionego dostępu do danych osobowych przez osoby trzecie, co stwarza ryzyko naruszenia prywatności osób, których dane dotyczą. Potencjalne konsekwencje obejmują możliwość wykorzystania danych do celów niezgodnych z prawem, takich jak kradzież tożsamości lub nieautoryzowany kontakt, a także brak możliwości realizowania swoich praw w zakresie danych osobowych (osoby, których dane dotyczą np. nie mogą skutecznie wnioskować o zaprzestanie przetwarzania ich danych osobowych).
Środki podjęte w celu zaradzenia naruszeniu:
- Natychmiastowe działania: Po stwierdzeniu naruszenia niezwłocznie poinformowano wolontariusza o konieczności zachowania szczególnej ostrożności w przyszłości. Podjęto próbę odnalezienia kart poprzez przeszukanie trasy, na której doszło do zagubienia.
- Działania zapobiegawcze: przypomniano wolontariuszom o konieczności bezzwłocznego dostarczania kart z podpisami do siedziby Komitetu. Powiadomiono osoby, których dane dotyczą poprzez wydanie publicznego komunikatu.
- Powiadomienie organu nadzorczego: zawiadomienie zostało skierowane do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych w terminie 72 godzin od stwierdzenia naruszenia, zgodnie z art. 33 ust. 1 RODO.
Zalecenia dla osób, których dane dotyczą.
W najbliższym czasie warto wzmocnić czujność, a wszelkie podejrzane działania zgłaszać na Policję, np.:
- jeżeli otrzymają Państwo od kogoś maila lub inną wiadomość zawierającą Państwa dane osobowe, gdy te dane nie były wcześniej udostępnione tej osobie,
- jeżeli po zmianie danych do logowania będą Państwo mieli problem z korzystaniem z bankowości elektronicznej, z tożsamości elektronicznej (mObywatel), z publicznych usług elektronicznych (np. Internetowe Konto Pacjenta, ZUS PUE itp.) itp.
Kontakt w sprawie naruszenia:
W razie pytań lub potrzeby uzyskania dodatkowych informacji prosimy o kontakt z administratorem danych pod adresem
Komitet Referendalny SOS Wrocław
Karola Miarki 6-10 lok. 12
50-306 Wrocław
komitetreferendalny@soswroclaw.pl
Rewitalizacja TERAZ! Wrocławianie zasługują na rzetelny program rewitalizacji
Przywrócenia prac nad Gminnym Programem Rewitalizacji domagają się aktywiści i aktywistki SOS Wrocław oraz mieszkańcy Wrocławia. Grażyna Wilk, radna osiedlowa z Ołbina rozpoczęła zbiórkę pod petycją „Rewitalizacja TERAZ”, w której zwraca uwagę na niedokończoną przez prezydenta miasta oraz radnych robotę na specjalnie zwołanej konferencji prasowej na jednym z ołbińskich podwórek.
Kliknij tutaj >> Podpisz petycję <<
Wrocław nadal bez programu rewitalizacji
- Wrocław nadal nie ma programu rewitalizacji – mówi Grażyna Wilk. - Rada miasta przystąpiła do jego sporządzenia w 2021 roku i nic. Prezydent przez 4 lata nic nie zrobił. Kleczków Nadodrze, Ołbin, Plac Grunwaldzki, Przedmieście Świdnickie, Trójkąt, Księże i Brochów wszędzie tam urzędnicy stwierdzili, że potrzebne są intensywne i skoordynowane działania. Mimo to programu brak, a problemy wskazane sześć lat temu nadal są aktualne. A niektóre się pogłębiają.
Symbole Wrocławia: Życie jak w świecie według Kiepskich a zamiast krasnala - szczur
Aktywistka opisała najważniejsze problemy, które samo miasto zdiagnozowało na terenie ośmiu wspomnianych osiedli. – Chodzi o zjawiska społeczne takie jak bezrobocie, przestępczość czy niski poziom uczestnictwa mieszkańców w życiu publicznym i zjawiska techniczne takie jak zły stan techniczny budynków, a w niektórych, tak to nie żart, brak łazienek i toalet – informowała Grażyna Wilk.
Jednak to nie koniec miejskich problemów w oczach aktywistki. - Konieczne jest uporządkowanie miejsc gromadzenia odpadów i zabezpieczenie ich utrzymania w czystości. A jaki jest symbol Wrocławia? Krasnal? Nie. Na osiedlach zdegradowanych tym symbolem są szczury – zwróciła uwagę radna z Ołbina. - Wrocław musi zwiększyć intensywność oraz innowacyjność działań deratyzacyjnych. W przeciwnym razie niebawem na pamiątkowych breloczkach krasnala zastąpi szczur – dodała Wilk.
Rewitalizacja: chcemy kompleksowej a nie wyspowej. Dla wszystkich, nie tylko dla swoich
Aktywiście mają świadomość, że w mieście jakiś czas temu w końcu coś się ruszyło, jeżeli chodzi o środki na remonty. Jednak w ich opinii nikt nie próbuje do sprawy podejść kompleksowo. - Dziś rewitalizacja prowadzona jest głównie w charakterze technicznym. My to nazywamy rewitalizacją wyspową. Zapomina się o tym, że cały ten proces ma mieć charakter nie czysto techniczny, ale również społeczny i prowadzić do określonej zmiany w życiu społeczności lokalnych – mówił Piotr Uhle, radny Wrocławia.
Samorządowiec zwrócił również uwagę na konieczność stosowania obiektywnych metod w rozdzielaniu środków. – Chcemy by mieszkańcy wiedzieli, gdzie spodziewać się inwestycji na podstawie obiektywnych przesłanek, a nie na podstawie tego, że ktoś jest lepiej dogadany z miastem. Do tego potrzebne są obiektywne programy – zaznaczył Uhle i dodał, że przeciętnie na każde zdegradowane osiedle Wrocław powinien przeznaczać 20 mln zł rocznie przez 5 lat, by osiągnąć realną zmianę.
Świadkowie historii: na osiedlu zmieniają się niektóre elewacje, zmienia się charakter osiedla a w podwórkach nadal brud
W spotkaniu udział wzięli Piotr Wilczyński i Dariusz Hajduk, aktywiści SOS Wrocław. Wilczyński: - jako świadkowie historii pojawiamy się tutaj, mianowicie poznałem Darka ponad 35 lat temu na ulicy Klary Zetkin. Mieliśmy pierwszą, wspólną stację. Teraz ta ulica nazywa się Daszyńskiego. To były czasy, kiedy w Śląsku Wrocław grał Darek Zelik, Jarek Zyskowski, Paweł Wójcik, Adam Wójcik świętej pamięci i Maciek Zieliński, to byli juniorzy. A tutaj po dzielnicy w piwiarniach grasował nasz quasimodo wrocławski, Jaś Pawie Oczko. To były jego dzielnice – mówił Wilczyński.
Wilczyński nie zostawił suchej nitki na polityce przestrzennej miasta na osiedlach śródmiejskich. - Niewiele się zmieniło, oprócz tego, że w miejscach, gdzie były dziury między budynkami, pojawiły się plomby, pojawiły się też plomby w miejscach, które były dostępne dla wszystkich. Na Żeromskiego dawne Kino Polonia zostało zabudowane olbrzymią plombą, która bardzo mocno wniknęła tutaj w podwórko, zmieniając jego charakter – dodał aktywista.
Jego obserwacje uzupełnił Dariusz Hajduk, dziś radny osiedla Kuźniki, ale przez długie lata mieszkaniec Śródmieścia. - Wydaje się nam, że brakuje tutaj gospodarza, tak jak gospodarza, który przeszedłby się tymi podwórkami, popatrzył, co jest potrzebne ludziom i znalazł rozwiązania, które tak naprawdę są proste. Zwróćmy uwagę, jak wygląda tutaj teren, jak wyglądają dojazdy do tych ulic – dodaje. Po czym skupia się na infrastrukturze: - Dlaczego ulica Nowowiejska do dzisiaj nie jest wyremontowana? Dlaczego chowamy się za fasadami, za pięknymi budynkami biurowymi, galeriami handlowymi, dlaczego fasadowość Wrocławia jest tak mocna, przy tak trudnym problemie życia nas wszystkich, przecież my się tu wychowaliśmy.
Łódź, Gdańsk i Bydgoszcz mogą. Dlaczego nie Wrocław?
Podobne programy jak postulowany przez aktywistów ma szereg miast w Polsce. Co dzięki nim można osiągnąć? - Inspiracja przykładami innych miast i tutaj jako ten przykład stawiamy EC1, który jest realizowany w Łodzi. Gdy już zajmiemy się bezpieczeństwem, pracą, remontami i porządkiem, zadajmy sobie pytanie co dalej. Potrzebne są tereny zielone, tereny rekreacyjne, miejsca spotkań i kultury. To właśnie w tych miejscach budują się relacje. Zresztą tutaj właśnie ten przykład mamy namacalny, tutaj u naszych kolegów. Dzięki temu są wzmacniane więzi społeczne i tożsamość lokalna – mówił Damian Daszkowski, wiceprzewodniczący SOS Wrocław. - Konieczne jest rozwój lokalnych ośrodków integracji społecznej. Utworzenie filii instytucji kultury na obszarach objętych Gminnym Programem Rewitalizacyjnym, a także relokacja wybranych komórek organizacyjnych, takich jak urząd miasta oraz spółek miejskich na tereny osiedli zdegradowanych – dodał aktywista
Jak program rewitalizacji pomoże zachować lokalną przedsiębiorczość i dawne zawody?
- Jest też wiele takich miejsc, które łezka w okół się kręci, kiedy przechodzę koło nieistniejącego warzywniaka, nieistniejącego rusznikarza czy pani, która prowadziła swój mały biznes krawiecki. Niestety jest tak, że wszystkie te małe biznesy upadają, bo nie funkcjonuje prawo pierwokupu – mówił Dariusz Hajduk, zaznaczając, że takie możliwości może nadawać program rewitalizacji.
Ten głos rozwinął Damian Daszkowski - Chcemy oddziaływać tutaj na wsparcie lokalnych biznesów, czyli narzędzia ustawowe: prawo pierwokupu, miejscowy plan rewitalizacji, zwolnienia podatkowe, uproszczenie administracyjne, których obecnie dość mocno w tych osiedlach właśnie brakuje. Co z lokalnym biznesem? Liczne galerie handlowe w centrum, brak dbałości miasta o infrastrukturę osiedli zdegradowanych powodują zamieranie lokalnej przedsiębiorczości i aktywności gospodarczej. Osiedla te często mają niewielką liczba punktów handlowych i gastronomicznych. Jedyne co się obecnie rozwija na tego rodzaju osiedlach to są Żabki. Uchwalenie Gminnego Programu Rewitalizacji pozwoli uruchomić szereg narzędzi niedostępnych poza procedurą ustawową. To jest wprowadzenie szczególnych regulacji np. zwolnień z podatków lokalnych, uproszczenie procedur administracyjnych czy preferencji w dostępie do środków publicznych dla projektów na obszarze podjętym rewitalizacji.
Piotr Uhle: Konkretny plan i budżet
Kończąc konferencję prasową, radny miejski Piotr Uhle podsumował: „Zadań i spraw jest bardzo, bardzo dużo, bo Gminny Program Rewitalizacji powinien być duży i kompleksowy”. Zwrócił uwagę, że czas gra na naszą niekorzyść. “Potrzebujemy jak najszybciej uchwalić Gminny Program Rewitalizacji z budżetem, i to jest nasza propozycja, 20 mln zł na każde rewitalizowane osiedle. Co roku, przez 5 lat. Po takiej interwencji jesteśmy w stanie przeprowadzić daleko idącą i realną zmianę, która będzie miała charakter kompleksowy,” zaproponował Piotr Uhle.
Zasygnalizował, że ostateczne rozwiązania powinny powstać w procesie partycypacyjnym z udziałem mieszkańców. “My dzisiaj dajemy katalog i propozycje, a nie konkretne rozwiązania, bo to mieszkańcy muszą o tym postanowić w procesie bardzo deliberatywnym, w procesie bardzo partycypacyjnym.”
Obywatele przeciw patodeweloperom – mieszkańcy złożyli projekt uchwały
Wrocław, 4 sierpnia 2025 r. – Mieszkańcy Wrocławia, zrzeszeni w ramach obywatelskiej inicjatywy „Wrocław przeciw patodeweloperom”, złożyli projekt uchwały, który ma szansę zmienić podejście do miejskich inwestycji mieszkaniowych. Poparty około 1500 podpisami projekt, przygotowany przez SOS Wrocław, zakłada wprowadzenie sprawiedliwych zasad współpracy z deweloperami oraz europejskich standardów w planowaniu urbanistycznym. Inicjatywa jest odpowiedzią na rosnące problemy związane z niedostateczną infrastrukturą na nowych osiedlach i nierównym podziałem zysków z inwestycji.
Cele projektu uchwały
Projekt uchwały wprowadza konkretne rozwiązania, które mają zapewnić zrównoważony rozwój miasta:
- Połowa zysku deweloperów dla mieszkańców: Prezydent Wrocławia ma prowadzić rozmowy, aby wartość inwestycji towarzyszących, takich jak drogi, szkoły czy parki, wynosiła co najmniej 50% wzrostu wartości działek pod inwestycje realizowane w trybie specustawy.
- Jawność zamiast pokątnego lobbyingu: Wprowadzenie publicznego rejestru wniosków, uzgodnień i rozmów dotyczących inwestycji.
- Konsultacje społeczne: Obowiązek informowania mieszkańców o planowanych inwestycjach i przeprowadzania konsultacji przed decyzjami Rady Miejskiej.
- Priorytet dla infrastruktury: Równoległa realizacja infrastruktury publicznej, takiej jak transport czy tereny zielone, wraz z projektami mieszkaniowymi.

Piotr Uhle: Miliardy dla miasta
Piotr Uhle, inicjator akcji, podkreśla, że uchwała może przynieść Wrocławiowi od 4 do 5 miliardów złotych. Środki te, zamiast trafiać wyłącznie do deweloperów, mogłyby zostać przeznaczone na rozwój infrastruktury i poprawę jakości życia mieszkańców. Uhle wskazuje, że projekt jest testem dla władz miasta – pokaże, czy priorytetem dla radnych i prezydenta jest dobro mieszkańców, czy interesy inwestorów.
Damian Daszkowski: europejskie standardy
Damian Daszkowski z SOS Wrocław zwraca uwagę, że proponowane rozwiązania czerpią inspirację z krajów takich jak Holandia czy Szwecja. W tych państwach opłaty związane ze wzrostem wartości działek są przeznaczane na potrzeby lokalnych społeczności, co pozwala na zrównoważony rozwój miast. Daszkowski podkreśla, że takie podejście może być wzorem dla Wrocławia, który boryka się z problemami wynikającymi z chaotycznej zabudowy.
Krystian Adamski: Problemy osiedli
Krystian Adamski wskazuje na trudności, z jakimi zmagają się mieszkańcy osiedli takich jak Jagodno, gdzie brak odpowiedniej infrastruktury, np. dróg czy szkół, utrudnia codzienne życie. Podkreśla, że uchwała ma na celu zapewnienie optymalnego rozwoju miasta, w którym nowe inwestycje będą szły w parze z rozbudową niezbędnej infrastruktury.

Dariusz Hajduk: Stop mikroapartamentom
Dariusz Hajduk krytykuje inwestycje nastawione wyłącznie na zysk, takie jak mikroapartamenty, które nie uwzględniają potrzeb mieszkańców. Zwraca uwagę, że zyski wynikające z decyzji administracyjnych, takich jak zmiana przeznaczenia działek, powinny być sprawiedliwie dzielone między deweloperów a miasto, aby wspierać rozwój infrastruktury publicznej.
Marek Zalewski: Pierwsze sukcesy
Marek Zalewski podkreśla, że inicjatywa SOS Wrocław już przynosi efekty. Przykładem jest sprawa garaży przy ul. Białowieskiej, gdzie po interwencji SOS Wrocław magistrat wycofał się z kontrowersyjnej decyzji. Zalewski zachęca mieszkańców do dalszego zaangażowania, wskazując, że wspólne działania mogą realnie wpływać na decyzje władz.
Maja Kraszewska: Głos mieszkańców
Maja Kraszewska podkreśla znaczenie zaangażowania mieszkańców w proces decyzyjny. Jak zaznacza, projekt uchwały powstał dzięki szerokim konsultacjom z wrocławianami, którzy jasno wyrazili potrzebę większej przejrzystości i wpływu na decyzje dotyczące ich miasta. Kraszewska apeluje o dalsze wsparcie mieszkańców, aby uchwała stała się realnym narzędziem zmiany.

Zaangażowanie mieszkańców
SOS Wrocław zorganizowało 29 spotkań na osiedlach, które przyciągnęły tysiące wrocławian. Rozmowy dotyczyły przyszłości miasta i problemów związanych z niekontrolowaną zabudową. Inicjatywa zyskała szerokie poparcie, co pokazuje, że mieszkańcy chcą mieć realny wpływ na rozwój swojego miasta.
Podsumowanie
Projekt uchwały „Wrocław przeciw patodeweloperom” to odpowiedź mieszkańców na chaos urbanistyczny i brak odpowiedniej infrastruktury na nowych osiedlach. Proponowane rozwiązania, inspirowane europejskimi standardami, mają szansę wprowadzić sprawiedliwy podział zysków z inwestycji oraz poprawić jakość życia w mieście. Uchwała, poparta przez około 1500 mieszkańców, czeka na weryfikację formalną i może trafić na sesję Rady Miejskiej już we wrześniu. SOS Wrocław zapowiada dalsze działania i zachęca do śledzenia postępów. Inicjatywa jest wyraźnym sygnałem, że wrocławianie oczekują odpowiedzialnego podejścia do rozwoju miasta, w którym priorytetem będzie dobro wspólne.
Śledź nasze działania:
>>> Facebook <<<
>>> Instagram <<<
>>> X <<<
>>> YouTube <<<
Referendum we Wrocławiu: Czas na głos mieszkańców?
29 lipca, 2025Aktualności,w mediach
Konfederacja popiera pomysł referendum w sprawie odwołania prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka – to sygnał, że dyskusja o przyszłości miasta nabiera tempa. Radny Piotr Uhle w rozmowie z telewizją Echo24 wskazuje na narastające problemy: od tsunami Lex Developer, przez chaos w gospodarce odpadami, po kontrowersje wokół prywatyzacji Śląska Wrocław. Czy mieszkańcy odzyskają wpływ na swoje miasto? Kluczowe będzie szerokie poparcie różnych środowisk.
Wrocław, stolica Dolnego Śląska, od lat zmaga się z wyzwaniami, które wpływają na jakość życia mieszkańców. W ostatnich miesiącach debata o zarządzaniu miastem przybiera na sile, a idea referendum w sprawie odwołania prezydenta Jacka Sutryka wraca z nową energią. W rozmowie z Dariuszem Wieczorkowskim w telewizji Echo24 radny Piotr Uhle z klubu Naprawmy Przyszłość podkreślił, że referendum to szansa na przywrócenie mieszkańcom realnego wpływu na miasto. Choć poparcie Konfederacji, zapowiedziane przez posła Krzysztofa Tuduja, jest istotnym krokiem, Uhle zaznacza, że sukces zależy od zaangażowania różnych środowisk, które łączy troska o uczciwość i przejrzystość w zarządzaniu Wrocławiem.
Konfederacja popiera referendum, ale potrzeba szerszego konsensusu
W rozmowie z Echo24 poseł Krzysztof Tuduj ogłosił, że Konfederacja popiera ideę referendum w sprawie odwołania prezydenta Sutryka. Jeśli we wrześniu uda się osiągnąć porozumienie między różnymi siłami politycznymi i społecznymi, zbiórka podpisów mogłaby rozpocząć się już w październiku. Radny Piotr Uhle, komentując tę deklarację, podkreślił, że poparcie dużej siły politycznej to ważny sygnał, ale samo w sobie nie wystarczy. „Liczę na głosy wszystkich środowisk, które odwołują się do wartości takich jak uczciwość, walka z układami i troska o to, by miasto nie zostało zdominowane przez interesy deweloperów” – stwierdził Uhle.
Poprzednia próba organizacji referendum na początku roku zakończyła się niepowodzeniem, co pokazuje, że deklaracje to za mało – potrzebne są realne działania i szeroka koalicja. Uhle apeluje o refleksję do wszystkich, którym zależy na dobru Wrocławia. „Referendum to narzędzie, które pozwala mieszkańcom odzyskać głos w sprawach miasta. Musimy działać razem, by tym razem się udało” – przekonywał radny. Kluczowe będzie zaangażowanie nie tylko polityków, ale także organizacji społecznych i samych mieszkańców, którzy odczuwają skutki złego zarządzania miastem.
Tsunami Lex Developer zalewa Wrocław
Jednym z głównych problemów, na które wskazuje radny Uhle, jest tzw. „tsunami Lex Developer”. Chodzi o specustawę mieszkaniową, która umożliwia deweloperom realizację inwestycji z pominięciem miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Jak zauważył Uhle, we Wrocławiu procedowanych jest obecnie około 30 wniosków w ramach Lex Developer, z których niektóre budzą poważne kontrowersje. „Ostrzegaliśmy przed tym zjawiskiem już na początku roku, a teraz widzimy jego skutki” – mówił radny w Echo24.
Masowe inwestycje deweloperskie, często realizowane wbrew interesom mieszkańców, prowadzą do chaosu urbanistycznego, braku infrastruktury towarzyszącej i utraty zielonych terenów. Uhle podkreśla, że Wrocław potrzebuje zrównoważonego rozwoju, a nie niekontrolowanej ekspansji deweloperów. „Miasto nie może być oddane w ręce tych, którzy stawiają zysk ponad jakość życia” – stwierdził. Problem Lex Developer to jeden z argumentów za referendum, które mogłoby zmobilizować mieszkańców do wyrażenia sprzeciwu wobec obecnej polityki urbanistycznej.
Chaos w gospodarce odpadami: 36 milionów z inwestycji na śmieci
Kolejnym palącym problemem jest fatalna sytuacja w gospodarce odpadami. Jak wskazał Uhle, miasto musiało przesunąć aż 36 milionów złotych z puli przeznaczonej na inwestycje, by pokryć koszty zagospodarowania odpadów. Przyczyną były opóźnione przetargi i brak obowiązujących umów z wykonawcami, co zmusiło władze do działania w trybie „z wolnej ręki”. „Ostrzegaliśmy, że tak będzie, jeśli nie podejmiemy działań na czas. Teraz płacimy za to wysoką cenę” – tłumaczył radny.
Te środki mogły zostać przeznaczone na nowe drogi, remonty szkół czy rozwój komunikacji miejskiej. Zamiast tego, mieszkańcy Wrocławia borykają się z rosnącymi kosztami wywozu śmieci i chaosem organizacyjnym. Problem ten pokazuje, jak decyzje władz miasta wpływają na codzienne życie wrocławian. Referendum mogłoby stać się platformą do dyskusji o lepszym zarządzaniu zasobami miasta i priorytetach, które służą mieszkańcom, a nie doraźnym rozwiązaniom.
Kontrowersje wokół prywatyzacji Śląska Wrocław
Radny Uhle zwrócił również uwagę na niejasności związane z prywatyzacją klubu piłkarskiego Śląsk Wrocław. Jak zauważył, niektóre oferty w tym procesie budzą podejrzenia o „polityczne naznaczenie”. „Sprawa prywatyzacji Śląska każe się zastanowić, czy wszystko odbywa się w sposób przejrzysty” – mówił w Echo24. Choć szczegóły wciąż czekają na pełne ujawnienie, już teraz pojawiają się pytania o to, czy decyzje podejmowane przez miasto służą interesom publicznym, czy raczej wąskim grupom wpływu.
Śląsk Wrocław to nie tylko klub sportowy, ale także ważny element tożsamości miasta. Kontrowersje wokół jego prywatyzacji wzmacniają poczucie, że Wrocław potrzebuje transparentnego zarządzania, w którym kluczowe decyzje są podejmowane z myślą o mieszkańcach. Uhle podkreśla, że referendum mogłoby być okazją do wyrażenia sprzeciwu wobec „dziwnych układów” i domagania się uczciwości w zarządzaniu miastem.
Czas na mieszkańców – dlaczego referendum jest ważne?
Idea referendum, o której mówi radny Uhle, to nie tylko kwestia odwołania prezydenta Sutryka, ale przede wszystkim szansa na przywrócenie mieszkańcom wpływu na przyszłość Wrocławia. „Jacek Sutryk to zły prezydent” – stwierdził Uhle, wskazując na narastające problemy, które dotykają miasto. Od chaosu urbanistycznego, przez niegospodarność, po brak przejrzystości w kluczowych decyzjach – wrocławianie coraz częściej odczuwają skutki tych zaniedbań.
Aby referendum mogło się udać, potrzebna jest jednak szeroka koalicja. Poparcie Konfederacji to dopiero początek – kluczowe będzie zaangażowanie innych środowisk politycznych, organizacji społecznych i samych mieszkańców. Jak zauważył Uhle, poprzednia próba referendum pokazała, że deklaracje to za mało – potrzebne są konkretne działania i mobilizacja. „Wszyscy, którzy mają świadomość problemów Wrocławia, powinni się zastanowić, czy to nie jest właściwy moment” – apelował radny.
Referendum to nie tylko narzędzie polityczne, ale także sposób na włączenie mieszkańców w proces decyzyjny. Wrocław zasługuje na transparentne zarządzanie, zrównoważony rozwój i priorytety, które odpowiadają potrzebom wrocławian. Czy mieszkańcy wykorzystają tę szansę? To zależy od nas wszystkich. Jeżeli kiedyś jest czas, by mieszkańcy Wrocławia wzięli sprawy w swoje ręce, to teraz! Dołącz do SOS Wrocław lub po prostu przyjdź na jedno z naszych spotkań osiedlowych i pokaż, że los miasta nie jest Ci obojętny. Razem możemy zatrzymać chaos urbanistyczny, niegospodarność i brak transparentności. Wspólnie możemy zmienić nasze osiedla i całe miasto. Bo Wrocław zasługuje na lepsze zarządzanie – działaj, by Twój głos został usłyszany!













