Lokalna społeczność wygrała z partyjną machiną. Czy Wrocław pójdzie śladem Sobótki?
Nie pomogły setki banerów, obietnice milionowych dotacji ani zjazd partyjnych garniturów z całego województwa. Mieszkańcy gminy Sobótka zignorowali polityczne naciski i wybrali na wójta Marcelę Hryniak-Bereżnicką, która wygrała stosunkiem 56,23 do 43,77 proc. głosów z kandydatem KO. To czytelny sygnał dla całego Dolnego Śląska i potężna porażka partyjnego aparatu Koalicji Obywatelskiej. Czy Wrocław wyciągnie lekcję z tego, co stało się tuż pod naszym bokiem?
Mieszkańcy nie dali się kupić. Klęska partyjnej machiny
Nie pomogły dziesiątki billboardów, obietnice deszczu pieniędzy mającego rzekomo spaść na gminę ani oficjalne wsparcie kierownictwa partii rządzącej. Mieszkańcy Sobótki pokazali, że nie dają się nabrać na partyjne marketingowe sztuczki i w drugiej turze przedterminowych wyborów wskazali na Marcelę Hryniak-Bereżnicką – lokalną społeczniczkę reprezentującą zwykłych obywateli.
To spektakularna porażka nie tylko samego kandydata KO, Grzegorza Waksmundzkiego, ale również całej Koalicji Obywatelskiej i jej liderów. W sztabie partyjnego kandydata oraz na politycznych salonach panowało przekonanie, że wynik jest już przesądzony – zwłaszcza po tym, gdy oficjalne poparcie przekazał mu Mateusz Jędra, zajmujący trzecie miejsce po pierwszej turze. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te kalkulacje.
Brylowanie na salonach zamiast pracy w terenie
Zamiast ciężkiej pracy na ulicach i bezpośredniego kontaktu z mieszkańcami, kandydat KO wybrał bywanie na kongresach, brylowanie na salonach oraz wizyty w urzędowych gabinetach. Zamiast zdobywać zaufanie lokalnej społeczności, ściągał z zewnątrz wsparcie partyjnego aktywu – radnych i wiceprezydenta Wrocławia, radnych sejmiku z Wrocławia czy Wałbrzycha oraz szare eminencje partyjnej polityki w regionie.
Ten festiwal politycznego samozadowolenia był idealną ilustracją całkowitego oderwania partyjnej władzy od realiów życia w małej gminie. Pycha i przekonanie w stylu „jesteśmy silni, jesteśmy razem, ta władza po prostu nam się należy” zderzyły się z mocnym sprzeciwem wyborców.
Wygrana radnej z sąsiedztwa
Mieszkańcy pokazali wyraźną czerwoną kartkę polityce kolejnych „stu konkretów” oraz sztucznym uśmiechom serwowanym do obiektywów przez partyjne delegacje. Wybrali kogoś, z kim naprawdę mogą się utożsamić – sąsiadkę, która zamiast złotych gór obiecała autentyczną pracę z ludźmi i dla ludzi.
Marcela Hryniak-Bereżnicka to radna, która z determinacją rozpoczęła proces odwołania dotychczasowego wójta w referendum i nie uległa pokusie układania się z jedynym „właściwym” ugrupowaniem. Jej zwycięstwo to dowód na to, że determinacja i bliskość ludzkich spraw są w stanie pokonać największy partyjny aparat.
Czas na audyt i realizację obietnic
Przed nową wójt stoi ogromne zadanie – sprostać wielkim oczekiwaniom, jakie wiążą z nią mieszkańcy. Przyszła pora na rzetelny audyt gminy, uporządkowanie najpilniejszych spraw oraz konsekwentne wdrażanie programu wyborczego. Zorganizowane wspólnoty lokalne pokazują ogromną siłę, biorąc odpowiedzialność za własną przyszłość we własne, a nie partyjne ręce.
Podobny sprawdzian czeka w najbliższą niedzielę Kraków, który – wzorem Sobótki – również odwołał skompromitowanego włodarza. Doświadczenia z Zabrza, Krakowa czy Sobótki udowadniają, że mieszkańcy mają realny wpływ na swoje otoczenie, gdy działają razem.
Czy Wrocław stać na powtórkę?
Naszym naturalnym nasuwa się pytanie: czy podobny scenariusz może wydarzyć się we Wrocławiu? Odpowiedź leży wyłącznie w rękach samych wrocławian. To my zdecydujemy, czy rodzima rzeczywistość ulegnie zmianie, czy pogodzimy się z tym, że zły prezydent ze swoją świtą będą rządzić przez kolejne lata. Jedyna skuteczna droga do przeprowadzenia korekty wrocławskiej polityki wiedzie właśnie śladem Krakowa, Zabrza i Sobótki – poprzez obywatelskie referendum.
Chcesz zaangażować się w zmiany we Wrocławiu?
Dołącz do nas i weź sprawy w swoje ręce: https://soswroclaw.pl/#zaangazuj-sie

