Prokuratura wznowiła śledztwo w sprawie Basenu Olimpijskiego. Grozi do 8 lat więzienia
1 czerwca 2026 roku Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia-Śródmieścia wydała postanowienie o wznowieniu zawieszonego od trzech lat śledztwa w sprawie zniszczenia zabytkowego kompleksu Stadionu Olimpijskiego. Podstawa prawna: art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Zagrożenie: od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Sprawa wraca na wokandę – i to z impetem.
Trzy lata czekania. Wyrok NSA. I nagle coś drgnęło
Śledztwo o sygnaturze akt 4362-1 Ds. 30.2023 zostało wszczęte w związku z rozbiórką dawnego Basenu Olimpijskiego, który – choć sam nie widnieje w rejestrze zabytków – stanowi integralną część zabytkowego kompleksu Stadionu Olimpijskiego. Postępowanie zawieszono w czerwcu 2023 roku, w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie Naczelnego Sądu Administracyjnego.
NSA wydał wyrok w listopadzie 2025 roku. Przyczyna zawieszenia ustała. Prokuratorka Lidia Frątczak wydała postanowienie o podjęciu zawieszonego postępowania.
Pełna treść postanowienia nie pozostawia wątpliwości co do kwalifikacji sprawy. Mowa wprost o „przestępstwie z art. 108 ust. 1 ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami”. Ten przepis nie jest miękki: kara pozbawienia wolności wynosi od 6 miesięcy do 8 lat.
Paradoks: NSA zamknął jedne drzwi, otworzył drugie
To przewrotna sytuacja, na którą warto zwrócić uwagę. Wyrok NSA – po którym deweloper i sprzyjający mu urzędnicy odetchnęli z ulgą – okazał się dla sprawy karnej kluczem, nie zamkiem.
Grupa Inicjatywna Stadion Olimpijski tłumaczy ten mechanizm precyzyjnie:
– Warto zapamiętać pewien paradoks. NSA zamykając administracyjną ścieżkę podważenia pozwolenia na budowę – jednocześnie odblokował ścieżkę karną. Prokuratura czekała właśnie na ten wyrok. Walczymy dalej – na każdym froncie.
Sprawa karna żyje własnym życiem, niezależnie od decyzji sądów administracyjnych w kwestii pozwolenia na budowę. Postępowanie jest w toku. Na tym etapie szczegółów nie komentujemy.
Kto wydał pozwolenie? Przypomnijmy
W tej historii jeden fakt był i jest niewygodny dla prezydenta Jacka Sutryka: to on podpisał pozwolenie na budowę w marcu 2021 roku. To jego urzędnicy wyrazili uzgodnienie konserwatorskie, bez którego inwestycja nigdy nie ruszyłaby z miejsca.
Gdy w 2021 roku protesty przybrały na sile, Sutryk zaproponował deweloperowi odkupienie działki. Deweloper odrzucił ofertę – i przy okazji publicznie przypomniał, że to właśnie prezydent wydał stosowne pozwolenie. Suma sumarum: magistrat wytłumaczył wrocławianom, że niewiele może zrobić, bo unieważnienie MPZP wiązałoby się z wypłatą wielomilionowego odszkodowania.
– Nie zapominajmy, kto jest autorem tej sytuacji. Jacek Sutryk podpisał pozwolenie na budowę, jego urzędnicy dali uzgodnienie konserwatorskie – a dziś ten sam prezydent rozkłada ręce. To nie jest brak narzędzi. To brak woli – mówi Piotr Uhle, radny Rady Miejskiej Wrocławia, SOS Wrocław.
O tym, jak przez lata wyglądał bój o Tereny Olimpijskie i jaką rolę odgrywał w nim magistrat, pisaliśmy obszernie: Bitwa o Stadion Olimpijski – czy GINB uratuje dziedzictwo przed pseudoakademikiem?
„Olimpijski to stadion, nie osiedle mieszkaniowe”
Front obrony Terenów Olimpijskich nie jest frontem wąskiej grupy aktywistów. To szerokie i konsekwentne środowisko – mieszkańcy, historycy sztuki, architekci, radni i kluby sportowe.
WTS Sparta Wrocław, jeden z najstarszych i najważniejszych wrocławskich klubów, zajął w tej sprawie jednoznaczne stanowisko:
– Olimpijski to kompleks sportowy, a nie osiedle mieszkaniowe!
Klub ostrzegał przy tym przed efektem domina dobrze opisanym w naszym tekście o sprawie Sparty: nowi lokatorzy apartamentowca mogą w przyszłości zaskarżać hałas z treningów, żużlowych zawodów i imprez masowych. Tak sport jest wypychany z miast – nie nagle, lecz stopniowo, roszczeniem po roszczeniu.
Wcześniej swój głos zabrały już Wrocławska Rada Kultury, która apelowała do prezydenta o weryfikację decyzji administracyjnych, oraz wrocławski oddział Stowarzyszenia Architektów Polskich, który plan budowy określił wprost jako „zupełne nieporozumienie” podyktowane wyłącznie względami komercyjnymi. O protestach mieszkańców przy bramie dawnych basenów pisaliśmy w tekście: Betonowy wyrok na historii.
Ponad 4 tysiące podpisów – petycja wciąż bez odpowiedzi
Petycja z żądaniem ratowania Stadionu Olimpijskiego zebrała ponad 4,2 tys. podpisów wrocławian. Jej autorzy zaapelowali do prezydenta i radnych o unieważnienie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, zmienionego w 2013 roku na wniosek Akademii Wychowania Fizycznego – a następnie wykorzystanego przez dewelopera, który dwa lata później przejął teren.
Magistrat dotąd nie odpowiedział na sedno sprawy. Jeśli jeszcze nie podpisałeś – zrób to. Każdy głos ma znaczenie.
Sprawa trafiła też do wojewody dolnośląskiego, który deklarował zainteresowanie ochroną Terenów Olimpijskich. Decyzji jednak wciąż brak. Stowarzyszenie Akcja Miasto złożyło wniosek o wpis basenu do rejestru zabytków do dolnośląskiej konserwatorki zabytków – samo wszczęcie takiego postępowania mogłoby wstrzymać prace, tak jak stało się to w przypadku elewatora przy ul. Rychtalskiej.
Walczymy dalej – na każdym froncie
Prokuratura wznowiła postępowanie. Ścieżka karna jest otwarta. Sprawa Basenu Olimpijskiego nie jest zamknięta – jest dalej w toku, na wielu poziomach jednocześnie.
Nie odpuszczamy. Będziemy informować o każdym kolejnym kroku.

